PODRÓŻE GWIAZD,

BARTEK JĘDRZEJAK – TEGO O NIM NIE WIECIE!

19
Shares
Gdzie prywatnie podróżuje? Czego najwięcej pakuje do walizki? Gdzie lubi pić wino? Dlaczego wylądował w szpitalu w Miami? Czego boi się najbardziej i co do tego wszystkiego ma jego lodówka? Oto rozmowa z Bartkiem Jędrzejakiem – najpogodniejszym człowiekiem w telewizji TVN.

BARTEK JĘDRZEJAK - TEGO O NIM NIE WIECIE!

Swoją charyzmą i serdecznym uśmiechem nie pozwala odejść widzom od telewizora. Codziennie przemierza Polskę wzdłuż i wszerz, i to dosłownie, w poszukiwaniu ciekawych miejsc i ludzi. Wszystko po to, by w nieszablonowy sposób opowiedzieć o pogodzie. Jako pogodynek stworzył swój własny sposób na prowadzenie pogody i dobrze mu to wychodzi.

BARTEK JĘDRZEJAK - TEGO O NIM NIE WIECIE!

traveLover: Bartek Jędrzejak – człowiek wiecznie na walizkach, nie zawsze wyspany, ale zawsze uśmiechnięty. Gdybym tak zaczęła ten tekst – zgodziłbyś się?

Bartek Jędrzejak: W stu procentach! Jestem wiecznie na walizkach i często niedospany. Gdy teraz się nad tym zastanawiam, to właściwie moje życie jest takie odkąd pamiętam. Spora część mojej rodziny jest rozsypana po świecie, od Francji po Kanadę. Jako dziecko podróżowałem z rodzicami. Odwiedzaliśmy krewnych w różnych częściach globu. To właśnie wtedy narodziła się moja miłość do podróży.

Z ALBUMU RODZINNEGO BARTKA. MINA MAMY – DOŚĆ NIEJEDNOZNACZNA..

t: Czy to, że przetańczyłeś swoje całe dzieciństwo, było w także w tamtych czasach Twoją przepustką do wielkiego świata?

BJ: W drugiej klasie podstawówki za namową rodziców zacząłem tańczyć w Lubuskim Zespole Pieśni i Tańca w rodzinnej Zielonej Górze. Rodzice uważali, że to będzie takie moje okno na świat. I faktycznie, w tamtych latach z zespołem jeździliśmy po całym świecie. Jako uczeń trzeciej klasy wyjechałem w pierwszą trasę koncertową do Szwecji. Potem była Ameryka Środkowa, Panama, cała Europa, Kanada, Stany Zjednoczone. Swoją taneczną karierę skończyłem dopiero na drugim roku studiów. Zatem całe młodzieńcze życie przejeździłem w trasach koncertowych i przetańczyłem. Wiąże się z tym mnóstwo wspaniałych historii.

t: Które wspomnienie z tamtych lat, jako pierwsze przychodzi Ci do głowy?

BJ: Pamiętam jak dziś, gdy byliśmy w Panamie, na tydzień przed tym, jak Bill Clinton oddawał Kanał Panamski Panamczykom. Dziś to już historia, a wtedy dla mnie – wielkie przeżycie.  Jednak absolutny numer jeden to spotkanie z papieżem Janem Pawłem II. Jako dziecko spotkałem się z nim, porozmawiałem, zjadłem posiłek. To było wzruszające. Gdy teraz o tym myślę, to te wszystkie podróże za dziecka zaszczepiły we mnie chęć do nauki języków, ciekawość świata, otwartość. Podróże nauczyły mnie uśmiechania się do ludzi.

BARTEK JĘDRZEJAK - TEGO O NIM NIE WIECIE!

t: Czy podróże to dla Ciebie taki lek na całe zło, a może czasami ucieczka? 

BJ: Mnie podróże oczyszczają. Podróżuje i zawodowo, i prywatnie, ale każdy wyjazd w pewien sposób mnie odmóżdża.
To przez zmianę miejsca, klimatu, odpoczynek od domu i nawet od najbliższych, bo przecież tęsknota zbliża. Lubię mieć kontakt z tym co naturalne, autentyczne. Nie ma nic lepszego, niż wyjść po śniadanie na targ i porozmawiać chwilę z panią, u której kupujesz pomidory… albo będąc we Włoszech, kupić świeżą ośmiornicę i samemu ją przyrządzić.

foty

WAKACJE NA SYCYLII. A SKORO WŁOSKIE KLIMATY, TO I WŁOSKA STYLÓWA

T: Twoja pierwsza trójka ulubionych destynacji to…?

BJ: Bardzo lubię Francję, od Prowansji, lawendy, dobrego wina i sera, po Paryż – multikulturowy i zatłoczony. Lubię francuski styl. Mężczyźni ubierają się z klasą i ze smakiem, bawią się modą. Do elegancko skrojonego płaszcza ubierają wyciągnięty sweter i piękne rękawiczki i wyglądają jak milion dolców. Poza tym lubię francuskie „R”. Numer dwa to Panama, która zrobiła na mnie ogromne wrażenie, przede wszystkim ze względu na różnice. W centrum Panamy widzisz tzw. „kokainowe wieżowce”, czyli panamskie drapacze chmur, a kilka kroków dalej, na obrzeżach, slumsy i bieda. Wystarczy zaś przejechać 20 minut z centrum masta, żeby wjechać do dżungli i płynąć kanałami, o których czyta Krystyna Czubówna w filmach przyrodniczych. Trzecie miejsce to przepiękne plaże na Wyspach Kanaryjskich. Robię wszystko, by przynajmniej raz na dwa miesiące albo jak się uda to raz w miesiącu, znaleźć chociaż trzy dni wolnego i wyjechać. Przez cały miesiąc jesteś nakręcony, bo wiesz, że gdzieś pojedziesz i żyjesz od wyjazdu do wyjazdu.

BARTEK JĘDRZEJAK - TEGO O NIM NIE WIECIE!

TYM RAZEM PRZYSTOJNY BARTEK NA MALCIE

t: Masz już plan podróży na ten rok? 

BJ: Pewnie! Na pewno odwiedzę Malediwy i Lwów, który wszyscy zachwalają. Myślę o Kanadzie i Stanach Zjednoczonych, bo chciałbym się spotkać z rodziną. O… i Hiszpania! Mógłbym tam zamieszkać. Jestem oczarowany Madrytem…

t: Madryt kojarzy mi się przede wszystkim z tapasami. Jest tam taki jeden mały plac, pełen knajpek z tapasami. Niezwykłe miejsce. Zapomniałam jak się nazywa, ale nie zapomnę atmosfery, która tam panuje!

BJ: To właśnie Madryt! Plac pełen knajpek, tapasy, wino. Zamawiasz u kelnera wino i nikt nie przynosi ci lampki, jak w Polsce, ale całą butelkę. I przecież nie zostawisz pół butelki. Siedzisz więc do późna, rozmawiasz, jesz te tapasy i pijesz wino…

t: Hiszpańskie wino, francuski ser, czy z podróży przywozisz często jakieś lokalne ratytasy?

BJ: Przywożę magnesy, mam ich całą lodówkę, wyślę ci zdjęcie! Musiałem kupić specjalnie wielką, dwukomorową lodówkę, żeby się zmieściły. 

16343992_822045564600370_1380458711_n

TO TA LODÓWKA

Utarła się też w mojej rodzinie pewna tradycja. Mianowicie z każdego miejsca na świecie wysyłam do siebie kartkę.

t: To takie analogowe…

BJ:  Ja jestem bardzo analogowy! Każda osoba, która jest ze mną na wyjeździe, dopisuje swoje zdanie na tej kartce. Oczywiście nie widzimy wzajemnie, co wpisujemy. Po wakacjach, ta kartka przychodzi do domu i razem czytamy to, co napisaliśmy. To świetna zabawa i pamiątka!

t: Lubisz latać?

BJ: To jest najzabawniejsze! Mam paniczny lęk przed lataniem! Z jednej strony podróże sprawiają mi przyjemność, z drugiej wsiadam do samolotu i na maksa się denerwuję. Żeby pokonać ten lęk, zrobiłem nawet kurs na stewarda w Mediolanie. Umiem więc gasić pożar, ewakuować ludzi z samolotu…

t: Ale boisz się do niego wsiąść…

BJ: Jak nie czuję gruntu i pomyślę sobie, że kilkusettonowa puszka leci gdzieś… to jakaś abstrakcja dla mnie. Od razu projektuję w głowie to, co mogłoby sie zdarzyć. Oczywiście są to zawsze scenariusze bez happy endu. Podziwiam osoby, które wsiadają do samolotu i jeszcze przed startem spokojnie zasypiają…

t: Jedna taka siedzi przed Tobą…

BARTEK JĘDRZEJAK - TEGO O NIM NIE WIECIE!

 


t: W telewizorze jesteś sympatyczny, zabawny, czasami poważny. Znam Cię prywatnie, dlatego zapytam o jakieś szalone, totalnie odjechane akcje, które zrobiłeś podczas wyjazdu?

BJ: Wiadomo, że na wakacjach człowiek „odpina wrotki” i czasami dzieją się różne rzeczy. W tym na przykład akcje nieodpowiedzialnego opalania. Nie zapomnę, jak kiedyś poszedłem na plażę w Miami. Dzień był dość pochmurny, w dodatku wiał silny wiatr od oceanu. Stwierdziłem, że ja, Polak z włoską karnacją, nie będę się smarować żadnymi kremami. Zasnąłem więc spokojnie, na dwie godziny. Na drugi dzień wylądowałem w szpitalu, bo byłem tak spalony, że nie mogłem się ruszać. W życiu czegoś takiego nie przeżyłem. To był dramat! Skóra schodziła ze mnie, jak z węża.

BARTEK JĘDRZEJAK - TEGO O NIM NIE WIECIE!

t: Ile miejsc odwiedzasz miesięcznie z kamerą „Dzień dobry TVN”?

BJ: Miesięcznie przynajmniej dziesięć. Są to miejsca, do których nigdy prywatnie bym nie trafił. A najpiękniejsze w tym jest to, że do tych miejsc, które mnie urzekną, wracam prywatnie z rodziną. Na przykład jest takie jedno magiczne, przepiękne gospodarstwo schowane w lesie, w okolicach Kartuz, gdzie nie ma zasięgu, a chleb wypieka się w stuletnim piecu. Uwielbiam tam jeździć w wolnym czasie. 

t: Czy masz poczucie, że wprowadziłeś nową jakość do prognozy pogody? Nie ma drugiego takiego pogodynka, który codziennie wsiada do samolotu albo do pociągu i jedzie na drugi koniec Polski, tylko po to, by w ładnym i atrakcyjnym anturażu przedstawić prognozę pogody.

BJ: Gdy w „Dzień dobry TVN” zrodził się pomysł prognozy wyjazdowej, na zewnątrz, bardzo się tego obawialiśmy. Zastanawialiśmy się, czy widz to zaakceptuje. Bo z jednej strony widz był przyzwyczajony do pięknie ubranej w garsonkę prezenterki pogody, eleganckiego wyczesanego prezentera…

t: Ty też jesteś wyczesany…

BARTEK JĘDRZEJAK - TEGO O NIM NIE WIECIE!

BJ: Tak, ale z drugiej strony, czasami mam czerwony nos, bo jest mi zimno. Lecą mi łzy z oczu, bo wieje wiatr. Zastanawialiśmy się, czy widz zaakacpetuje takiego prezentera pogody, któremu leci z nosa, bo akurat stoi w deszczu. I faktycznie widzowie to pokochali! Ciągle nas gdzieś zapraszają z kamerą. A najpiękniejsze jest to, że widzowie  ciągle do mnie piszą i pytają: „Panie Bartku, jadę na urlop z dziećmi, gdzie mam je zabrać?”, „Chciałbym się oświadczyć dziewczynie, gdzie ją zabrać w romantyczne miejsce?”,”Gdzie pan był ostatnio, co pan poleca”? Fajne jest to, że zaczynam być osobą, do której ludzie zaczynają mieć zaufanie, jesli chodzi o wybór miejsca na wypoczynek w Polsce.

t: Zaufanie to jedno, ale ludzie po prostu Cię lubią. Mówiąc telewizyjnym slangiem „oglądasz się”. Jak myślisz, dlaczego?

BJ: Ja myślę, że jestem szczery w tym, co robię, nikogo nie gram. Jestem przed kamerą, taki jak w życiu. Oczywiście nie na wszystko sobie mogę przed kamerą pozwolić. Wrotek maksymalnie przed kamerą nie odpalę… (śmiech)

t: Wszystkich żartów w Twoim stylu też nie zaserwujesz…

BJ: Na żarty, takie dokumentnie w moim stylu, też niestety nie mogę sobie pozwolić. Taka prognoza pogody byłaby z pewnością hitem. Wynik oglądalności poszedłby w górę maksymalnie. Ale to byłby niestety ostatni hit w mojej karierze. (śmiech)

t: Ekipy telewizyjne zazwyczaj mają przy sobie zapasową bieliznę i szczoteczkę do zębów, gdyby nagle zadzwonił producent i kazał jechać na drugi koniec Polski. Też nosisz ze sobą taki pakiet?

BJ: Zawsze! Kiedyś nie miałem, ale gdy się zdarzyło raz, drugi i i trzeci, że musiałem biegać po sklepach, kupować majtki i skarpetki, a czasami nawet spodnie, to stwierdziłem, że będę zabierał ze sobą awaryjny zestaw. W ogóle mam już pakowanie opanowane do perfekcji. W dziesięć minut potrafię spakować się na dwa tygodnie.

t: Ekonomia walizki?

BJ: Umiem doskonale ograniczyć ilość rzeczy, co więcej, o niczym nie zapominam!

16522820_827286787409581_1221488301_n

SKRADZIONE Z TELEFONU BARTKA

Pakując się na wakacje, ciuchy i potrzebne rzeczy maksymalnie ograniczam. Za to prawie cały ciężar stanowią książki i gazety. Zabieram ze sobą wszystkie zaległe lektury i prasę. Nawet zaznaczam karteczkami artykuły, które chcę przeczytać. Gdy wracam z urlopu, z dwudziestokilowej walizki zostaje zaledwie kilka kilogramów, bo to co przeczytam, od razu wyrzucam.

t: Wyobrażasz sobie stacjonarne życie?

BJ: Nie. Podejrzewam, że gdybym musiał osiem godzin pracować w biurze, to bym sobie strzelił w głowę. Ja już po prostu inaczej żyć  nie potrafię.

t: Nie zatrzymuję Cię dłużej, bo za chwilę masz kolejne wejście na żywo…

64 comments

4 Comments

Judyta

Odpowiedz

Swietny wywiad! Brawo

Gabi

Odpowiedz

Super Pati ! ciekawie i profesjonalnie pod każdym względem 🙂

lukasz

Odpowiedz

super, super !!
czekam na więcej !!

Ilona

Odpowiedz

CHCEMY WIĘCEJ! CHCEMY WIĘCEJ! 🙂

Leave a Reply