AZJA, MOJE PODRÓŻE, TRAVEL PORADY,

SRI LANKA W DWA TYGODNIE – TRASA I PORADY

Zabieram Was dziś na Sri Lankę. Którą część wyspy wybrać, co zwiedzić, gdzie odpocząć? Oto gotowy plan na dwutygodniową podróż.

Często pytacie o plan podróży na Sri Lankę. Mam wrażenie, że to ostatnio bardzo popularny kierunek. Sri Lanka była jedną z moich najmniej zaplanowanych i najbardziej spontanicznych podróży. W środę znalazłam bilety za 1200 zł do Kolombo, a w sobotę siedziałam w samolocie. Niska cena biletu wynikała z tego, że biuro podróży czarterowało samolot, w którym zostało kilka wolnych miejsc. Oczywiście chcieli zapchać puste siedzenia i za mniej niż połowę ceny sprzedali ostatnie bilety. Poza szybkim spakowaniem plecaka, zdążyłam się jedynie zaopatrzyć w przewodnik i wydrukować trochę Internetów. Tak naprawdę tę wyprawę zaplanowałam (a właściwie to zaplanowaliśmy) dopiero siedząc wygodnie w samolocie. Na Sri Lance byliśmy przez dwa tygodnie, a nasza podróż skupiała się wokół centralnej i południowej części wyspy. W sumie przejechaliśmy około 900 kilometrów.

SRI LANKA W 2 TYGODNIE – TRASA

Oto poszczególne destynacje według kolejności:

KOLOMBO – PINNAWALA – KANDY – ELLA – ARUGAM BAY – MATARA – GALLE -UNAWATUNA – HIKKADUWA  – KOLOMBO

1. KOLOMBO

W stolicy i zarazem największym mieście Sri Lanki spędziliśmy najmniej czasu z wszystkich destynacji. Raczej nie lubimy tkwić w gęstych metropoliach. Kolombo to miasto bardzo zróżnicowane pod względem struktury społecznej czy architektury. W północnej dzielnicy Pettah znajduje się największy bazar na wyspie. W tłumie, hałasie, natłoku zapachów i różnorakich straganów można poczuć iście azjatyckiego ducha.

W Kolombo warto pójść do świątyni Gangaramaya – jednej z najważniejszych świątyń buddyjskich w tym kraju. Prezentuje ona eklektyczną mieszankę architektury tajskiej, indyjskiej i chińskiej. To właściwie kompleks świątyń obejmujący kilka obiektów. Jeden z nich to świątynia Seema Malaka na Jeziorze Beira, zbudowana w latach 70. XX wieku na trzech platformach wznoszących się ponad wodą.

Kilkaset metrów dalej, już na lądzie, znajduje się świątynia Gangaramaya. Poza okazałymi wizerunkami Buddy, możecie tu zobaczyć najmniejszy na świecie, wykonany ze złota, posąg Buddy. Korytarze świątyni wypełnione są najróżniejszymi darami od wiernych. Wśród zbiorów można znaleźć kartki, obrazy, biżuterię, czy obrazy. Pamiętajcie, że jeden bilet obowiązuje na wszystkie obiekty.

2. PINNAWALA

To był błąd. Pinnawala to leżący 100 km na wschód od Kolombo sierociniec dla słoni. Kilka lat temu byłam w sierocińcu dla słoni w Kenii i zachwyciła mnie misja tego miejsca, opiekunowie zwierząt i małe słoniątka dreptające po gorącym, czerwonym piasku. Niestety, ale Pinawalla okazała się komercyjną maszynką do robienia pieniędzy, a warunki w jakich przebywają słonie pozostawiają wiele do życzenia.

Zamiast chodzić po trawie, wystawia się je jak w cyrku na betonowej arenie. Potem słonie związane łańcuchami wracają do zagrody. Jest też możliwość zobaczenia ich przez godzinę dziennie w pobliskiej rzecze, gdzie słonie chłodzą się i taplają. To jedyny ‚miły’ obrazek z tego miejsca.

Dopiero po fakcie miałam chwilę, żeby zgłębić research na temat sierocińca. Faktycznie, i zresztą słusznie, na forach podróżniczych to najczęściej odradzany punkt na mapie Sri Lanki.

3. KANDY

Miasto w centralnej części wyspy, uchodzące za kulturalną stolicę Sri Lanki, było naszym przystankiem na jeden dzień. Chcieliśmy zobaczyć słynną świątynie Zęba, w której, jak sama nazwa sugeruje, przechowywany jest ząb Buddy.

Wieczorem poszwendaliśmy się po centrum miasta, spróbowaliśmy pysznego street foodu i w końcu udało nam się wyspać. Wczesnym rankiem wyruszyliśmy dalej. Nasz plan zakładał ucieczkę z miasta w stronę Ella. Chcieliśmy jak najszybciej wydostać się z przestrzeni miejskiej, by w końcu pooddychać powietrzem znad herbacianych pól.

4. ELLA i okolice

Dolina Ella to wyjątkowa część wyspy. Podobnie jak znajdującej się ok. 50 km w kierunku zachodnim Nuwara Elija, jej wizytówką są słynne pola herbaty. Tu trzeba wspomnieć, że trasa kolejowa prowadząca do Nuwara Elija uchodzi za jedną z najpiękniejszych na świecie.

Herbata to lankijskie dobro narodowe, które doceniane jest na całym świecie. Lipton, Cejlon, czy Dilmah, to tylko niektóre marki, które eksportują liście ze Sri Lanki i zajmują sporo miejsca na europejskich półkach sklepowych. Na plantacjach i w fabrykach herbaty można zobaczyć każdy etap produkcji tego najpopularniejszego na świecie, liściastego naparu. Na koniec każdej wizyty na gości czeka degustacja.

W tym regionie temperatura przez cały rok wynosi około 20 stopni. Najbardziej niesamowite są poranki. Gdy miasteczko jeszcze śpi, nad koronami drzew unosi się gruba warstwa mgły. Niektórzy piszą, że miasteczko Ella to hipsterska wiocha z jedną ulicą pełną hosteli i barów. I to się zgadza. Ale dla mnie to miejsce ma świetny klimat i stanowi dobrą bazę wypadową do pobliskich fabryk herbaty i wodospadów.

5. ARUGAM BAY – wschodnie wybrzeże

Piękna plaża w Arugam Bay jest moim numer jeden spośród wszystkich plaż jakie zobaczyłam na Sri Lance. Kiedy dotarliśmy na miejsce okazało się, że o ile w tym czasie (w grudniu) sezon panuje na zachodnim wybrzeżu, to wschodnia część wyspy jest pusta. W Arugam Bay spędziliśmy kilka pięknych dni. Pusta, piaszczysta plaża, błękitna woda, słońce i spokój, a do tego poranny surfing każdego dnia i rozmowy z lokalnymi rybakami. Coś pięknego.

SRI LANKA W DWA TYGODNIE - TRASA I PORADY

SRI LANKA W DWA TYGODNIE - TRASA I PORADY

6. MATARA

To główne miasto na południowym wybrzeżu stanowiące ważny punkt komunikacyjny kraju. Stąd odchodzą autobusy we wszystkie zakątki Sri Lanki, tu zaczyna się autostrada oraz trasa kolejowa. Matara w trakcie naszej podróży była raczej krótkim przystankiem, na zebranie sił po długiej podróży autobusem z Arugam Bay. Jeden z kierowców tuk tuka zawiózł nas 5 kilometrów od głównego dworca, na świetną plażę – Polhena Beach. Tak się dobrze złożyło, że po chwili, kilka kroków od oceanu, znaleźliśmy tani nocleg.

7. GALLE

Fort holenderski to najbardziej popularna atrakcja tego miejsca. Jednak nie to zapamiętam po wizycie w Galle. Niezwykle czarujące jest Stare Miasto, w którym holenderskie wpływy odbiły się na dobre w jego niewielkiej przestrzeni. W Galle można poczuć się jak w Amsterdamie w azjatyckim wydaniu. Urokliwe niskie domki, kawiarnie, galerie i sklepy z oryginalną, designerską biżuterią czy ubraniami, wydają się razem tworzyć fragment europejskiego filmu na orientalnej wyspie.

8. UNAWATUNA 

To idealna miejscówka dla młodych podróżników spragnionych nie tylko promieni słonecznych i relaksu, ale także imprez i nocy odsypianych w dzień. Unawatuna to hipsterskie miasteczko z jedną ulicą. Za to jaką – pełną barów i kawiarni, białych palet i  kolorowych poduszek, hamaków i koktajli, no i co najważniejsze wege żarcia. Gdybym nie wiedziała, że siedzę w Azji i za rogiem szumi ocean, pomyślałabym, że jestem w Berlinie na Kreuzbergu. W Unawatunie jest coś jeszcze. Zniszczone domy, miejscami konary drzew, wyrwane płoty, to wcale nie kolejna odsłona hipsterskiego dizajnu, ale pozostałości po wielkim tsunami, które nawiedziło kraj w 2004 roku. W miasteczku można kupić kartki ze starymi fotografami, przedstawiającymi Unawatunę zanim monstrualne fale zrównały ją z ziemią.

SRI LANKA W DWA TYGODNIE - TRASA I PORADY

9. HIKKADUWA

Czegoś takiego nie widziałam nigdy! Wyobrażacie sobie, że na przestrzeni 200 metrów, przy samym brzegu jest tyle atrakcji, że jedyne co jesteście w stanie wydobyć z siebie to: WOW! Kompetencje językowe w tym momencie ustępują miejsca wybitnym doznaniom estetycznym. Otóż na plaży w Hikkaduwie w wodzie po kolana pływają sobie beztrosko dwumetrowe żółwie, które można pogłaskać, wytulić i jeszcze jedzą z ręki wodorosty. Żeby tego było mało, wcale nie musicie wypływać ze sprzętem do nurkowania kilka kilometrów od brzegu, by zobaczyć piękno podwodnego świata. Stojąc w wodzie po kolana zaczyna się rafa kolarowa, pełna czerwonych ośmiornic i turkusowo-żółtych ławic ryb. Wystarczy dobra maska do nurkowania, by na kilka minut zatracić się w rybim świecie. Jeśli ktoś pragnie więcej – co kilka minut odpływają z brzegu łodzie pełne pasjonatów nurkowania. Na plaży można bez problemu wypożyczyć sprzęt i ponurkować pod okiem specjalistów. A gdyby jeszcze tego było mało, to kilkadziesiąt metrów dalej można surfować. To jest raj. Amen.

CENY

NOCLEGI

Przed wyjazdem nie bukowaliśmy żadnych noclegów. Jako backpackerzy stawialiśmy oczywiście na hostele i guest house’y. Z dnia na dzień rezerwowaliśmy noclegi na bookingu albo wchodziliśmy do pensjonatów i hosteli z ulicy, szukając wolnego pokoju. Całkiem przyzwoite miejscówki, w dobrych lokalizacjach, blisko plaży kosztowały ok. 1000-1500 rupi za jedną noc za pokój. W przeliczeniu na złotówki nasze widełki wynosiły między 25 a ok. 40 złotych.

TRANSPORT

Sri Lanka nie dość, że jest świetnie skomunikowana, to w dodatku transport jest bardzo tani. Pociągi kosztują zaledwie kilka złotych. Nawet za kilkusetkilometrowe odcinki płaciliśmy nie więcej niż kilkanaście złotych. Zazwyczaj na krótszych trasach bilet wynosił od 4 do 8 złotych. Autobusy publiczne, bo tylko takimi jeździliśmy, to był wydatek rzędu 100 / 200 rupii, czyli ok. 2,50/5 złotych.

Sri Lanka to kraj niespodzianka. Zajmuje zaledwie 1/5 powierzchni Polski, a kryje w sobie niezwykłą różnorodność i bogactwo kulturowe. Aż ciężko uwierzyć, że to wszystko mieści się na tej niepozornej łzie na Oceanie Indyjskim. Sri Lanka poza tym, że piękna, jest świetnie skomunikowana, tania i bardzo łatwa do podróżowania. Backpackerzy – nie zastanawiajcie się! Pakujcie plecak i w drogę!

 

08 comments

8 Comments

marta

Odpowiedz

Hej,
a wiesz może czy jest miejsce na Sri Lance gdzie można zobaczyć słonie na wolności? Podobnie jak Ty, nie zniosę widoku takiej komercji i biednych słoni na łańcuchach.. chciałabym zobaczyć je w ich środowisku – czy jest to gdzieś możliwe? Dzięki, zainspirowałaś mnie pomysłami na zobaczenie tej wyspy;)

traveLover

Odpowiedz

hej 🙂 najrozsądniej wybrać się po prostu na safari do parku narodowego, gdzie słonie żyją na wolności. Jeśli wybierasz się na południe wyspy to tam jest Park Yala – drugi co do wielkości park narodowy na Sri Lance. Np. w Matarze jest sporo biur lokalnych, które oferują takie safari. Ps. cieszę się 🙂 Pozdrawiam 🙂

detpul

Odpowiedz

super super 🙂

Gabriela

Odpowiedz

Super wpis i piękne zdjęcia . Potrafisz zainspirować 🙂

Bartek

Odpowiedz

Dziwię się, że nie zaliczyliście żadnego Safari ;), bardzo przydatny wpis dla tych co się wybierają:) Dzięki!

traveLover

Odpowiedz

Myśleliśmy o parku Yala, gdy jechaliśmy z Arugam Bay do Matary.. Gdybyśmy mieli trochę więcej czasu, pewnie byśmy się zdecydowali : ) pozdrawiam : )

Kamila

Odpowiedz

Pamietam Cie, Patrycja, z podstawowki/gimnazjum 🙂 kilka tygodni temu przez przypadek wpadlam na Twojego bloga i plany wyjazdu na weekend majowy do Barcelony zmienily sie na 2tygodniowy, wrzesniowy backpacking Sri Lanka. Super piszesz, inspirujesz! Dzieki! 🤗
Ps. Przy okazji pozdrow Filipa Bobka 😇
Usciski z Holandii 🌷🚲

traveLover

Odpowiedz

Dziękuję! 🙂 Bardzo się cieszę i zapewniam, że Sri Lanka to dobry wybór 🙂 Przygodę życia masz gwarantowaną! A szybki weekend w Barcelonie można przecież zaliczyć zawsze : ) pozdrowienia z Warszawy : )

Leave a Reply