LIFESTYLE

JAK PODRÓŻOWAĆ W ZWIĄZKU I SIĘ NIE POZABIJAĆ?

Definiowanie wolności na nowo, wzajemna akceptacja, przygoda, seks, gorsze momenty, partnerstwo – to wszystko okiem Jej i Jego, czyli jak podróżować w związku i się nie pozabijać?

Podróżowanie z facetem to cudowna przygoda spajająca związek, jednak jej początki mogą okazać się wcale nie takie łatwe i piękne, jak na instagramowych zdjęciach. Zanim napisałam ten tekst rozmawiałam z moim partnerem i zadałam mu to samo pytanie: „jak podróżować w związku i się nie pozabijać?” Łukasz najpierw skwitował krótko: „Trzeba mieć nerwy ze stali”. Potem ściemnił, że żartuje. Do każdego wniosku, jaki znajdziecie poniżej, napisałam swoje zdanie, a on swoje. Ciekawa jestem, co Wy sądzicie i jakie macie doświadczenia.

LIFESTYLE: JAK PODRÓŻOWAĆ W ZWIĄZKU I SIĘ NIE POZABIJAĆ?

Dominikana na stopa

Dodam jeszcze tylko, że na całe szczęście, mimo różnic temperamentów (moja nadpobudliwość wydaje się być nieposkromiona i nie każdy daje sobie z nią radę, dlatego pomnik dla Niego za cierpliwość) oraz innych charakterów, świetnie się rozumiemy. W trakcie podróży tym bardziej. Jakoś tak naturalnie dopasowują się nawet nasze organizmy. Do tego stopnia, że chce nam się jeść, pić, siku i spać o tej samej porze. Jednak zaczynając wspólne podróżowanie musieliśmy pewne kwestie przegadać i wypracować:

1. PO PIERWSZE WOLNOŚĆ

LIFESTYLE: JAK PODRÓŻOWAĆ W ZWIĄZKU I SIĘ NIE POZABIJAĆ?

ONA: Cenię sobie wolność nade wszystko, choć w związku zmienia ona nieco swoją definicje. Sprowadza się do wolności myśli, dążenia do samorealizacji i wyznaczania celów uwzględniających partnera. Również w drodze. Wspólne podróżowanie nie oznacza trzymania się za rękę 24 godziny na dobę. Jeśli akurat macie ochotę robić coś innego, warto pozwolić sobie na swobodę i odpocząć chwilę od siebie. Gdy Ty chcesz iść na plażę surfować, a On akurat wolałby posiedzieć w hamaku z książką, niech tak będzie. Umówcie się np. dopiero na lunch, a wówczas wspólny posiłek będzie smakował jeszcze lepiej.

ON: To prawda, choć kiedy teraz się nad tym zastanawiam, to w naszym związku, właściwie robimy wszystko razem 🙂

2. WSPÓLNE PRIORYTETY

ONA: Mimo, że nie zawsze musicie mieć tak samo dobry nastrój albo ochotę na to samo, trzeba mieć wspólne priorytety. O ile pływanie, czytanie książki albo parzenie lokalnej herbaty można robić w innym czasie i osobno, to fundamentalną sprawą jest jeden cel. Jeżeli chcecie podróżować z plecakami, backpackersko, to oboje musicie to czuć. Jeśli jeden chce w góry, to drugi nie może uprzeć się na morze (chyba, że da się to połączyć w danym zakątku świata i pójść na kompromis). Skoro jeden partner woli wakacje w hotelu z zapewnionymi posiłkami, to trudno będzie go namówić na survival w Amazonii.

ON: Na szczęście tak się dobraliśmy, że kręcą nas plecaki. Choć tak naprawdę Patrycja mnie tym zaraziła na dobre. Wspólna zajawka jest koniecznością i zwiastuje sukces.

LIFESTYLE: JAK PODRÓŻOWAĆ W ZWIĄZKU I SIĘ NIE POZABIJAĆ?

3. DWÓCH KAPITANÓW NA JEDNYM STATKU

ONA: Żeby była równowaga w przyrodzie, czyt. partnerski układ w związku, na statku musi być dwóch kapitanów. Jedna z osób nie może całkowicie zdominować drugiej, choć pewnie będą takie momenty i podświadome próby. Myślę, że podział zadań wychodzi bardzo naturalnie. W naszym związku ja jestem mózgiem operacji z cyklu: znajdź tani bilet, ogarnij mapę, transport. Za to Łukasz sensownie układa plan podróży, atrakcje na miejscu, ogarnia sprzęt i trzyma hajs. Oczywiście jeśli wyjazd jest zaplanowany wcześniej, a nie z dnia na dzień (jak np. zeszłoroczna Sri Lanka – w środę wieczorem kupiliśmy bilety, a w sobotę rano siedzieliśmy w samolocie), to spędzamy kilka wieczorów na wspólnym researchu.

ON: Każdy facet, chce zaimponować swojej kobiecie i woli na własne barki wziąć odpowiedzialność za całego tripa. Nie jest to dobre rozwiązanie, ponieważ dzięki „dowodzeniu” na tym małym statku, może on zatonąć razem z nami. Najlepszym rozwiązaniem jest wspólne sterowanie – wyznaczanie kierunku, w którym zmierzamy, długości pobytu w danej destynacji, itd. W skrócie wspólny plan, to wspólne zrozumienie 🙂

LIFESTYLE: JAK PODRÓŻOWAĆ W ZWIĄZKU I SIĘ NIE POZABIJAĆ?

4. NIE MÓW DO MNIE TERAZ

ONA: Wsiedliśmy do złego pociągu na Sri Lance i nic już dziś nie jedzie do wyznaczonej przez nas lokalizacji; znaleźliśmy obskurny hostel w Paryżu bez pościeli; trafiliśmy podczas ulewy do jedynego wolnego pokoju w górach, który wyglądał jak stajnia; umieraliśmy z głodu po przylocie na Dominikanę, a wszystkie sklepy były zamknięte, bo akurat była niedziela po huraganie – te i setki innych sytuacji dziś wydają się zabawne, ale w momencie, gdy miały miejsce, byliśmy czasami srogo wkurzeni. W takich chwilach ważne, by nie narzekać i wzajemnie się nie nakręcać. Najlepiej potraktować je jak jedną wielką przygodę, nastawić się pozytywnie, a trudnego sytuacje obracać w żart. Potem jest co wspominać 🙂

ON: Podczas tripa, nie zawsze jest łatwo. Czasami pojawiają się problemy z transportem, doskwiera zmęczenie albo coś idzie pod górkę. Trudne momenty tak na prawdę budują związek. Z każdą daleką podróżą zbliżamy się do siebie. Jesteśmy nie tylko parą, ale i dobrymi kumplami.

LIFESTYLE: JAK PODRÓŻOWAĆ W ZWIĄZKU I SIĘ NIE POZABIJAĆ?

5. POZNAJESZ PARTNERA

ONA: Nie tylko dlatego, że macie dla siebie dużo czasu. Podglądając podejście Łukasza, jego relacje z lokalsami, szacunek do odmienności, ciekawość kultury, smaków i innych ludzi, mogłam trochę z boku zaobserwować jakim jest człowiekiem. To cholernie fajne widzieć, jak On łapie kontakt z drugim człowiekiem, próbuje się z nim dogadać, zaczyna żartować, a finalnie kolejny pan z tuk tuka chce się z nim napić rumu albo zrobić selfie.

ON: Możesz zaobserwować zachowania swojej dziewczyny i jej radzenie sobie z niecodziennymi sytuacjami, chociażby takimi jak rewolucje żołądkowe, czy łapanie stopa :). Przebywanie ze sobą całymi dniami, to także sprawdzian. Pozwoli Ci to przekonać się, czy z tą właśnie kobietą da się żyć i czy nie wkurza cię na dłuższą metę.

LIFESTYLE: JAK PODRÓŻOWAĆ W ZWIĄZKU I SIĘ NIE POZABIJAĆ?

6. SEKS W WYJĄTKOWYCH OKOLICZNOŚCIACH

ONA: Podróżowanie samo w sobie powoduje ekscytację i maksymalne podjaranie. Z dala od domu i rutyny, w nowych, egzotycznych dla nas okolicznościach wiercenie w brzuchu pojawia się znacznie częściej. A to przekłada się na częstszy, lepszy seks, który jak wiadomo, w związku tylko pomaga.

ON: No i ten punkt lubię najbardziej 🙂 Wracając wspomnieniami do różnych wyjazdów w głowie mam nie tylko retrospekcje pięknych widoków, śmiesznych sytuacjach, ciekawych rozmów ale i również…. więcej nie mogę napisać, bo Patrycja tego nie opublikuje. Jedyne co mogę Wam podpowiedzieć, to kochajcie się ile możecie. Amen.

7. NIE ZAWSZE JEST SŁODKO I PACHNĄCO

ONA: Podróżowanie to wspólna codzienność. Jeśli mieszkacie razem, ten etap macie już za sobą. Jeśli nie, czeka was przełamanie kilku barier. Zwolennicy backpackerskich klimatów – pewnie zdarzyło się Wam czasami nie mieć możliwości kąpieli, myć zęby na dworcu, jeść w warunkach spartańskich, nie wspominając o braku make-upu u kobiet, czy okresie w podróży. Nie zawsze jesteśmy czyste i pachnące, tak jak byśmy tego chciały.

ON: Wychodząc po kilku godzinach z lokalnego busa w Azji, w którym jechało 300 osób albo łażąc pół dnia z plecakiem, czuje się jak po dobrym treningu i tak też tłumaczę swój stan higieny 🙂

8. MIMO PUNKTU NR 7 – DBAJCIE O SIEBIE

ONA: Ogolone nogi, zadbane paznokcie, fajny look i tym podobne, mimo wszystko warto zachować, dla siebie i dla niego 🙂

ON: Racja.

9. WSPÓLNE DOŚWIADCZENIA = WSPÓLNA SIŁA

ONA: Można pokazać zdjęcia mamie i znajomym, można przytoczyć kilka anegdot, czy nawet pisać o tym bloga. Tak czy siak nie da się opowiedzieć i przekazać w pełnej krasie cudownej przygody podczas kilku tygodni na drugim końcu świata. To, co przeżyliście razem, jest absolutnie Wasze. Wspomnienia niewątpliwie łączą Was jeszcze mocniej, zaś przeżycie takiej wyprawy, daje poczucie zdwojonej siły i zaradności.

ON: Nic dodać, nic ująć!

LIFESTYLE: JAK PODRÓŻOWAĆ W ZWIĄZKU I SIĘ NIE POZABIJAĆ?

 

Podobne