PODRÓŻE GWIAZD,

ANNA SKURA SZCZERZE O MACIERZYŃSTWIE I PODRÓŻACH

Jedna z najpopularniejszych podróżniczych blogerek i instagramerek w Polsce, właśnie rozpoczyna swoją najdłuższą, ekstremalną podróż. Nie, tym razem nie o zdobywaniu górskich szczytów. Zapraszam na rozmowę z Anną Skurą, czyli What Anna Wears o macierzyństwie podróżniczki „na własnych zasadach”, ulubionych miejscach w Nowym Jorku i nie tylko. 

ANNA SKURA - "WHAT ANNA WEARS" SZCZERZE O MACIERZYŃSTWIE I PODRÓŻACH

SANTORINI, ŹRÓDŁO:

ANNA SKURA SZCZERZE O MACIERZYŃSTWIE I PODRÓŻACH

Anna Skura, znana w sieci jako What Anna Wears, nieustannie podróżuje i wyznacza sobie nowe cele. Maratony w Gambii, Marrakeszu i Nowym Jorku, zdobycie Kilimandżaro, Mont Blanc, czy wyprawa na Aconcagua – najwyższy szczyt Ameryki Południowej, to tylko część jej sukcesów. Świat jest jej domem. W sieci dzieli się swoją codziennością z tysiącami fanów. Tylko na Instagramie śledzi ją prawie 300 tysięcy osób. Ania jest miłośniczką stylu boho, kocha plaże, hamaki i jak każda instagramerka – ładne śniadania 🙂 W 2015 roku okrzyknięto ją „osobowością skazaną na sukces” w Rankingu Najbardziej Wpływowych Blogerów. Jest absolwetnką Akademii Sztuk Pięknych, a zanim została blogerką zajmowała się modą. Widzowie telewizyjni mogli ją bliżej poznać w ostatniej edycji programu „Agent” w TVN. Kilka tygodni temu publicznie oznajmiła, że zostanie mamą. Dla mnie Ania to szczęśliwa kobieta, która poukładała swoje życie dokładnie tak, jak planowała i marzyła. 

ANNA SKURA - "WHAT ANNA WEARS" SZCZERZE O MACIERZYŃSTWIE I PODRÓŻACH

KAPADOCJAM – TURCJA, ŹRÓDŁO: https://www.facebook.com/WhatAnnaWears

ANNA SKURA W SANTORINI

SANTORINI, ŹRÓDŁO: https://www.facebook.com/WhatAnnaWears

SESZELE ZDJĘCIA

SESZELE, ŹRÓDŁO: https://www.facebook.com/WhatAnnaWears

traveLover: Sama nie wierzę, że udało nam się dziś spotkać. Wszystko wyszło bardzo spontanicznie, dosłownie przed chwilą. Masz dziś szalony i intensywny dzień, ponieważ już jutro lecisz do Nowego Jorku. Tym bardziej cieszę się, że znalazłaś dla mnie chwilę. Od Nowego Jorku chyba wszystko się u Ciebie zaczęło – zamiłowanie do podróży i pomysł na założenie bloga?

Anna Skura: Pierwszy raz poleciałam do Nowego Jorku 15 lat temu, razem z siostrą. Byłyśmy głodne przygód i ciekawe Stanów, to był mój pierwszy wyjazd na inny kontynent, pierwszy lot samolotem, pierwsze wszystko. Rok później poleciałam tam znów, tym razem sama na wakacje. Przez dwa miesiące pracowałam jako niania. Instagram wówczas nie istniał, nie było „stałego” Internetu, a ja miałam jedynie niedziałający telefon komórkowy. Wtedy jeszcze nie zaczerpnęłam inspiracji od amerykańskich blogerek, bo po prostu ich nie było. Natomiast owszem, w Nowym Jorku po raz pierwszy zetknęłam się z tak wielkim, zachodnim światem.

traveLover: W porównaniu do dzisiejszego tempa postępu technologicznego i social mediów, 15 lat temu panowała epoka kamienia łupanego w tym zakresie. Jak to się zatem stało, że postanowiłaś stworzyć bloga? Wprowadziłaś na polskie podwórko blogerskie nową jakość, coś innego.

Anna Skura: Mój blog powstał ponad siedem lat temu. Nie byłam pierwsza, a nawet chyba jedna z ostatnich, natomiast chciałam stworzyć coś innego, coś swojego. Oczywiście z biegiem czasu ewoluowałam. Zaczynałam od mody, potem biegałam w maratonach, więc pisałam o aktywnym trybie życia, aż w końcu stwierdziłam, że chciałabym dodać do tego podróże, które były tak obecne w moim życiu. I właśnie to najbardziej spodobało się moim odbiorcom.

GAMBIA MARATON

MARATON W GAMBII, 2015 ROK, ŹRÓDŁO: WHATANNAWEARS.COM

MOMENT, KTÓRY ZMIENIŁ WSZYSTKO

traveLover: A czy był jakiś jeden przełomowy moment, w którym nagle zostałaś znaną blogerką i instagramerką?

Anna Skura: Takim momentem, w którym nastąpiło wielkie i nagłe bum była wyprawa na Kilimandżaro oraz ślub na Zanzibarze. Te dwa wydarzenia, zbiegły się w czasie i były przełomowe w mojej karierze. Do dziś czytelnicy piszą, że od tego czasu mnie śledzą. Potem kolejna trudna wyprawa i kolejne „nowe twarze”.

ŚLUB NA ZANZIBARZE

ŚLUB NA ZANZIBARZE, ŹRÓDŁO: http://whatannawears.com

KILIMANDŻARO

KILIMANDŻARO, ŹRÓDŁO: http://whatannawears.com

traveLover: Ja też należę do tej grupy. Moja przyjaciółka powiedziała mi o Tobie, właśnie gdy relacjonowałaś ślub z Zanzibaru. Bardzo lubię obserwować silne kobiety, które mają ciekawe życie, spełniają marzenia, podróżują. Zastanawiam się, czy masz takie poczucie, że spełniasz trochę marzenia innych ludzi, że Twoi obserwatorzy żyją Twoim życiem, bo masz wszystko, czego można zapragnąć: podróżujesz, znalazłaś miłość, robisz co kochasz, dobrze wyglądasz…

Anna Skura: Wiesz, tak faktycznie jest, że wiele osób pisze komentarze typu: „Spełniłaś moje marzenie”, „Zazdroszczę ci życia”, „Chciałabym żyć, jak ty.” To jest bardzo miłe, natomiast ja mam też tę świadomość, że sama, małymi kroczkami budowałam sobie to życie i sama doszłam do tego, żeby ono wyglądała właśnie tak jak teraz, żebym była szczęśliwa, spełniała marzenia, była wolna pod każdym względem.

traveLover: Bycie influencerem jest maksymalnie absorbujące i angażujące, musisz tak naprawdę być dla ludzi cały czas. Czy robisz sobie czasami wolne?

Anna Skura: Oczywiście, że tak. Kiedy jestem w górach, to żyję trzy tygodnie bez Internetu, gdy jestem w „Agencie” TVN podobnie… [śmiech]. A tak na poważnie, to jeśli potrzebuję przerwy albo nie mam weny do nagrywania, czy też nic szczególnego się nie dzieje, co bym chciała pokazać, to oczywiście robię sobie przerwę. Nieprawdą jest, że influencerki pokazują całe swoje życie. Świadczy o tym chociażby fakt, że przez tyle ostatnich miesięcy nikt, poza kilkoma osobami, nie zorientował się, że jestem w ciąży. To jest doskonały przykład tego, że pokazujesz, to co chcesz pokazywać. Możesz tym sterować w dowolny sposób. Jeśli coś chcesz zachować dla siebie, to po prostu zachowujesz to dla siebie.

traveLover: Wpuszczasz Twoich fanów za próg swojej prywatności. Czy jest jakaś granica i coś czego nigdy nie pokażesz?

Anna Skura: Nigdy nie mówię nigdy, bo po co. Dziś może mi się wydawać, że taka granica istnieje, ale nie wiem co będzie za jakiś czas. Być może wtedy będę gotowa albo będę miała ochotę się podzielić tym czymś. Pewnie istnieje taka granica, ale nie skupiam się na jej sztywnym określaniu. Póki co robię to na swoich zasadach i tyle. Czytelnicy są dużą częścią mnie, więc nie wyobrażam sobie, żeby nie dzielić się z nimi różnymi momentami w moim życiu.

traveLover: Wciąż jesteś w rozjazdach, podobnie jak Twoja siostra bliźniaczka. Zamiłowanie do podróży musicie mieć we krwi, pytanie po kim? 🙂

Anna Skura: Ostatnio tata mi opowiadał jak 38 lat temu pojechali z mamą na rowerze do Grecji. W 58 dni zrobili 10 tysięcy kilometrów. Moi rodzice poznali się na studiach w klubie kolarskim. I tak podróżowali sobie w młodości na rowerach, np. do wspomnianej Grecji, czy do Uzbekistanu. Więc gdyby się zastanowić, to myślę, że totalnie mamy to po rodzicach [śmiech]. Moja siostra mieszkała teraz przez 1,5 roku w Meksyku, jutro ja lecę do Nowego Jorku, a ona na Fidżi.

BALI, CZYLI DRUGI DOM ANI

BALI WIDOKI

BALI, ŹRÓDŁO: WHATANNAWEARS.COM

ANNA SKURA - "WHAT ANNA WEARS" SZCZERZE O MACIERZYŃSTWIE I PODRÓŻACH

BALI, ŹRÓDŁO: WHATANNAWEARS.COM

traveLover: Mówiłaś, że na blogu od początku była i moda i sport, a jednak to podróże najbardziej spodobały się ludziom. Gdyby na chwilę odłożyć aparat, telefon, komputer, to czego najbardziej poszukujesz w podróżach? Co Cię interesuje, co lubisz robić?

Anna Skura: U nas z Markiem było zawsze tak, że jeździliśmy do danego kraju, mieszkaliśmy tam albo spędzaliśmy długi okres czasu. To zupełnie inny sposób podróżowania, niż szybki wyjazd na weekend. Tak na przykład było z Marokiem, czy Bali. Dzięki temu mogliśmy poznać dane miejsce, nie tylko od strony najbardziej instagramowych miejscówek do zdjęć, ale przede wszystkim być blisko ludzi, kultury. I właśnie tego szukam w podróżach. Lubię poznać nowe miejsca zupełnie od wewnątrz.

traveLover: Gdy myślę o Twoich podróżach, pierwsze co przychodzi mi do głowy, to właśnie Bali. Uważam, że podążając utartym, turystycznym szlakiem po Bali, można się rozczarować. Kilka lat temu podróżowałam miesiąc po Indonezji i na Bali trafiłam m.in. do Kuty. Gdy to zobaczyłam, otworzyłam buzię i pomyślałam sobie: Serio? To jest to piękne, zielone, dzikie Bali?

Anna Skura: Będąc w Kucie można się skutecznie zniechęcić do Bali i pomyśleć właśnie tak jak Ty. Ale Kuta to nie Bali. My na to mówimy jarmark Władysławowo. Na Bali z pewnością pięknym, magicznym choć turystycznym miejscem jest Ubud. Niewielu turystów jeździ na północ wyspy – do Loviny. My jeździliśmy tam, ponieważ znaliśmy lokalesów, oni pokazywali nam najlepsze miejsca. Trzeba po prostu wiedzieć, gdzie się zatrzymać, bo niektóre plaże są zanieczyszczone i też mogą odstraszyć. A potem człowiek czyta opinie, że Bali to brud. Bali ma do zaoferowania naprawdę wiele.

BALI WODOSPADY

BALI, ŹRÓDŁO: WHATANNAWEARS.COM

ANNA SKURA NA BALI

BALI, ŹRÓDŁO: WHATANNAWEARS.COM

MAROKO – ŻYCIE NAD OCEANEM

traveLover: Drugim miejscem, które znasz bardzo dobrze i w którym mieszkaliście z mężem, było Maroko. 

Anna Skura: W Maroku mieszkaliśmy nad oceanem, niedaleko surferskiej miejscowości Taghazout, przez dwa lata. To był sielski, beztroski czas. Nasz dom leżał w małej, pobliskiej wiosce rybackiej Imi Ouaddar, gdzie jedliśmy codziennie świeże ryby, owoce morza i to za kilka złotych. Wystarczyło przejść przez ulice, żeby być już na plaży i podziwiać codziennie zachód słońca. Nierzadko przed domem chodziły wielbłądy. Gdy słyszę, że ktoś jedzie do Maroka i wybiera Agadir, to już wiem, że nie będzie mu się tam podobało i powie, że to drugi Egipt. Ja zawsze zachęcam, by wziąć samochód i pojeździć wzdłuż wybrzeża, wtedy można się Marokiem zachwycić. Oczywiście polecam Marrakesz, lecz tylko na kilka dni, bo to bardzo głośne, gorące miejsce, ale jednocześnie piękne i mające wiele do zaoferowania. Kiedy już jesteś zmęczony tym hałasem i chaosem, wtedy właśnie warto pojechać nad ocean. Nie mogłabym w Maroku pominąć błękitnego, totalnie magicznego, miasta, czyli Szefszawan. Ono leży na północy kraju, więc najlepiej zaliczyć ten punkt planując objazdówkę np. z Hiszpanii i stamtąd przemieszczać się na południe.

ANNA SKURA Z MĘŻEM

ANIA I MAREK, ŹRÓDŁO: WHATANNAWEARS.COM

ANNA SKURA Z MĘŻEM

ANIA I MAREK, ŹRÓDŁO: WHATANNAWEARS.COM

traveLover: A jacy są Marokańczycy Twoim zdaniem? Pytam, ponieważ kiedyś robiłam o Berberach dokument i wówczas na własnej skórze przekonałam się, czym jest berberyjska gościnność. Byłam pod wrażeniem. 

Anna Skura: Wiesz, ja uwielbiam Marokańczyków. Nie mówię o ulicznych handlarzach, którzy chcą ci tylko coś sprzedać, a jeśli nie chcesz od nich tego kupić, to przestają być tobą zainteresowani. Tacy ludzie są zawsze, w każdym miejscu na świecie. Swoją drogą jeden jedyny raz, gdy ktoś w życiu próbował mnie okraść, to było właśnie w Marrakeszu. Natomiast takie rzeczy oczywiście mogą się zdarzyć w Warszawie w autobusie, więc bym się tym nie sugerowała.

traveLover: Nawiązałaś jakieś bliższe znajomości z Marokańczykami, które trwają do dziś?

Anna Skura: Mamy bardzo dużo marokańskich przyjaciół, z którymi utrzymujemy kontakt cały czas. W miejscowości, gdzie mieszkaliśmy, poznaliśmy wielu marokańskich surferów, którzy od dziecka każdą wolną chwilę spędzają w wodzie. Owszem, mimo naszej sympatii, widać gołym okiem, że to jest jednak zupełnie inna kultura. Marokańczycy inaczej patrzą na życie, na świat. Oni myślą, że my Europejczycy jesteśmy w czepku urodzeni, pieniądze rosną u nas na drzewach, i że zawsze pod każdym względem mamy lepiej, niż oni. A im z kolei czasem można pozazdrościć tej beztroski.

ANNA SKURA - "WHAT ANNA WEARS" SZCZERZE O MACIERZYŃSTWIE I PODRÓŻACH

ŹRÓDŁO: WHATANNAWEARS.COM

NOWY JORK – POCZĄTEK WSZYSTKIEGO

traveLover: Od najmłodszych lat, regularnie wracasz do Nowego Jorku. Które miejsca mogłabyś wskazać jako must see, dla tych, którzy dopiero mają przed sobą pierwszą podróż do tego miasta?

Anna Skura: W Nowym Jorku wszystko bardzo dynamicznie się zmienia. Co chwilę powstają nowe miejsca, a stare znikają. Jak już odkryję oryginalną, godną polecenia knajpkę, to przy kolejnej wizycie okazuje się, że ona już nie istnieje albo na jej miejscu powstało pięć kolejnych. Natomiast z tego co w Nowym Jorku niezmienne, na pewno polecam relaks na trawce w Central Parku. Zaraz obok znajduje się hotel Mandarin Oriental i tam sobie można pójść na kawkę i zobaczyć piękny widok na Central Park. Z punktu widokowego Top Of The Rock również rozpościera się panorama na cały Manhattan. Aczkolwiek zamiast stania w kolejce z turystami, by wejść na ten taras, można wybrać każdą inną knajpkę na wysokich piętrach i bez tłoku ponapawać się widokiem na Nowy Jork np. przy lampce wina. Dla fanek „Sexu w wielkim mieście” koniecznie poleciłabym wycieczkę śladami najlepszych miejscówek z tego filmu, domu Carrie Bradshaw na Greenwichvillage, zjedzenia babeczek w Magnolia Bakery. Dla miłośników sztuki na pewno MOMA albo Metropolitan Museum of Art. To takie podstawowe must see w Nowym Jorku. Przyjemnie tez jest pojechać na Dumbo pooglądać most Brooklyński i panoramę Manhattanu.

ANNA SKURA W NOWYM JORKU

NOWY JORK, ŹRÓDŁO: WHATANNAWEARS.COM

traveLover: A masz jakieś ulubione trasy do biegania po Nowym Jorku? 

Anna Skura: Kiedyś zamarzyłam, by przebiec cały Manhattan wzdłuż i pewnego razu postanowiłam to zrobić. Gdy pobiegłam na sam dół, pomyślałam sobie: „To już? Koniec? Dopiero 22 km ”. I postanowiłam wrócić w górę, więc zaliczyłam tych kilometrów 45. To było dla mnie świetne doświadczenie, biec wzdłuż miejsc, które często widziałam tylko fragmentarycznie wysiadając na różnych stacjach metra. Polecam taką przygodę, choć gdy o tym mówię, nie wiem, czy to dla każdego byłaby to atrakcja. [śmiech]

ANNA SKURA W NOWYM JORKU

NOWY JORK, ŹRÓDŁO: WHATANNAWEARS.COM

traveLover: Gdy ostatnio, na 33. urodziny pojechałaś do Nowego Jorku, to opowiadałaś na Instagramie o najlepszych zakupach na świecie. Gdzie konkretnie można się obłowić za grosze?

Anna Skura: Jeśli ktoś lubi szperać i chce np. mieć sukienkę od Marca Jacobsa za 30/40$, to zdecydowanie powinien zrobić tour po nowojorskich vintage shop’ach. Ja uwielbiam Buffalo Exchange na Manhattanie, gdzie można znaleźć prawdziwe perełki za kilka, kilkanaście dolarów.

traveLover: Mieszkałaś w różnych częściach świata. Które z tych miejsc jest dla Ciebie szczególne i gdzie wracasz z największym sentymentem? 

Anna Skura: Często mnie o to pytają, ale nie potrafię na to pytanie odpowiedzieć jednoznacznie. Nie mogę porównać Kilimandżaro do Bali albo Maroka do Nowego Jorku. Miejsca bliskie memu sercu są rozsypane po całym świecie. Kocham Azję, ale uwielbiam też Afrykę. Najbardziej lubię plaże i świeżego kokosa w hamaku, ale odnajduję się również w wielkich miastach.

ANNA SKURA SZCZERZE O MACIERZYŃSTWIE

 

ANNA SKURA W CIĄŻY

SESZELE – PIERWSZE OPUBLIKOWANE ZDJĘCIE W CIĄŻY, ŹRÓDŁO: http://whatannawears.com

traveLover: Już niedługo rozpocznie się wyjątkowa podróż w Twoim życiu – długa i jedyna w swoim rodzaju. Za kilka tygodni zostaniesz mamą. Jeśli zerkasz na jakieś fora internetowe, to pewnie wiesz, że panuje panika wśród młodych mam, które stawiają setki pytań o to, czy można latać z dzieckiem czy nie, czy podróżować w ciąży, czy siedzieć w domu…

Anna Skura: Dlatego ja tego w ogóle nie czytam. Mam swoją wizję macierzyństwa i chcę ją realizować. Gdy dowiedziałam się, że jestem w ciąży, rozmawiałam jak zawsze z mamą, że wcale nie chce czytać tych wszystkich poradników, czy for poświęconych macierzyństwu. Na co moja mama powiedziała krótko: „przecież nie musisz tego robić”. I wtedy to do mnie dotarło – właśnie, przecież ja nie muszę. Miewam się świetnie, moje dziecko też, bez całej otoczki pełnej paniki. Zobaczyłam, że kolejny raz mogę coś robić na własnych zasadach i nie muszę podążać za schematem. Nie słucham od miliona osób co można, a czego nie można. Nie narzekam, że ciężej mi np. wejść pod górkę albo niewygodnie mi w samolocie, bo to są takie drobiazgi, że nie ma sensu o tym mówić, tym bardziej publicznie, by nie zniechęcać kogoś do macierzyństwa.

CIĄŻA TO NIE REZYGNACJA

traveLover: Chcesz pokazać innym kobietom, że ciąża nie oznacza rezygnacji z siebie?

Anna Skura: Kiedyś tak właśnie myślałam, że ciąża równa się rezygnacja. Znajomi z mojego środowiska nie decydują się na dziecko, bo obawiają się o swoją pracę, sylwetkę, nie chcą być wykluczeni z grona znajomych. A ci którzy się decydują z kolei, zamykają się już totalnie, na wszystko. Jest świat po i przed dzieckiem. To naprawdę może skutecznie zniechęcić. Mnie zniechęcało, do tego stopnia, że kiedyś myślałam, że w ogóle nie będę mieć dzieci. Dlatego ważne jest, by mieć wsparcie w rodzinie, która nie każe ci zostać w domu i zajmować się tylko dzieckiem, ale która dodaje ci skrzydeł i mówi, że możesz wszystko, ale niekoniecznie w tym momencie. Owszem nie poskaczę sobie teraz na murku, nie pojeżdżę na rowerze, ale zrobię to za jakiś czas. Tłumacze sobie to bardzo zadaniowo, projektowo – coś chwilowo jest niedostępne, ale za trzy miesiące już będę mogła to robić. I tyle.

traveLover: Podoba mi się Twoje podejście. Jeszcze kilka rozmów z Tobą i sama zdecyduję się na dziecko.. 🙂 

Anna Skura: Dostaję masę wiadomości od dziewczyn, które dziękują mi za ciążowe posty i piszą, że dałam im inspirację, wiarę w to, że każda z nas, mimo ciąży, może się spełniać. Mam fantastyczną ginekolog, która radzi mi jak działać. Konsultuję się z nią bardzo często smsowo i pytam o wszystko, np.: „Czy mogę skoczyć na bungee?”. I dostaję odpowiedź: „Wykluczone, za dużo adrenaliny”. [śmiech] Ale moja lekarka doradza mi również w jakie rejony świata mogę jechać. Ostatnio  chciałam polecieć do Meksyku, jednak zmieniłam kierunek na Seszele, bo okazało się, że będzie to dla mnie bezpieczniejsza opcja. Nie poleciałam też do Afryki, ale myślę sobie, że zrobię to po prostu później. Nawet jeśli coś pójdzie nie tak, niż sobie teraz planuję, to ja to sobie zmienię na swój sposób i dostosuję plany do swoich aktualnych potrzeb, nie mając poczucia, że coś tracę.

traveLover: Czyli rozumiem, że lista podróży z maluchem na najbliższe pięć lat jest już spisana? 🙂

Anna Skura: Razem z Markiem mamy zaplanowane podróże do końca roku. Nasze dziecko jeszcze się nie urodziło, a już było w dziewiętnastu krajach, na pięciu kontynentach i wylatało około 40. lotów. Jedynie czego muszę się dokładnie dowiedzieć, to kiedy mogę je zabrać i w jakie miejsca na ziemi. Na jesień chciałabym na pewno pojechać do Azji.

traveLover: Dziękuję Ci za to spotkanie i dawkę pozytywnej energii. Życzę Ci udanej podróży, tej do Nowego Jorku, ale przede wszystkim tej, która rozpocznie się za kilka tygodni – oby była spokojna i bez turbulencji. 

Anna Skura: Bardzo Ci dziękuję :).

 

 

Więcej rozmów o podróżach z gwiazdami znajdziecie TUTAJ

 

 

Enjoy! 🙂

 

 

 

 

Trending Posts

 

0no comment