LIFESTYLE

DLACZEGO ODKŁADASZ ŻYCIE NA PÓŹNIEJ?

Dlaczego delegujemy nasze szczęście na „kiedyś”, które może nigdy nie nastąpić? Czy zamartwianie się ma sens i świadczy o naszej odpowiedzialności? Ile iluzji mamy w głowach i jak to się ma do rzeczywistości? Zapraszam na ten tekst wszystkich, którzy chcą się bardziej w życiu ogarnąć albo coś ulepszyć. 🙂 

Gdyby nie feedback od Was, tego tekstu by nie było. A skłoniły mnie do niego głównie ostatnie spotkania z Wami. Od zawsze mam nieustanny głód życia, co niektórzy z mojego otoczenia interpretują czasami jako nadpobudliwość. Mam masę pomysłów, bodźców ze świata i rzeczy, które robię. Żeby nie zwariować i nie ulec pułapkom o jakich dziś piszę, staram się w tym pędzie i różnorodności mieć porządek. Dobra organizacja oraz świadomość pewnych mechanizmów to podstawy. Molier powiedział kiedyś mądrą rzecz: „Jesteśmy odpowiedzialni nie tylko za to, co robimy, ale także za to, czego nie robimy.” Nie lubię w życiu żałować, że czegoś nie zrobiłam. I tego się w tym tekście będę trzymać.

Na kolor czerwony zaznaczam zdania, które polecam zapisać drukiem w notatniku albo powiesić sobie nad łóżkiem! :)))

A zatem: Dlaczego odkładasz życie na później?

1. ZAMARTWIASZ SIĘ  I STWARZASZ POZORY ODPOWIEDZIALNOŚCI

A co jeśli… nie będę wystarczająco dobra? A co jeśli mnie nie podołam nowym zadaniom? A co jeśli zespół nie będzie chciał ze mną współpracować? A co jeśli coś mi się stanie w podróży? A co jeśli zgubię porfel albo paszport? Mamy tendencje do zamartwiania się i wywoływania przeszkód. Oczywiście analizowanie zagrożeń jest automatyczne i w gruncie rzeczy słuszne. Natomiast o ile ostrożność pozwala nam ocenić sytuację, uniknąć zagrożeń, o tyle zamartwianie się to przekonanie, że wszędzie świat podrzuca nam pod nogi przeszkody i niebezpieczeństwa. Zamartwianie się tak naprawdę źle wpływa na nasze samopoczucie, dając pozorne poczucie poszukiwania rozwiązania. Wydaje nam się, że jak jestem zmartwiona, to jestem odpowiedzialna. Ale by działać słusznie nie potrzebujemy zmartwienia. Czyż nie? 🙂

2. MYŚLISZ, ŻE LOS TAK CHCE?

Zdradzę Wam pewną tajemnicę. Czy wiecie, że my ludzie mamy super moc? Nazywa się SPRAWCZOŚĆ. Od zawsze żyję w absolutnym przekonaniu, że moje życie jest w moich rękach. Rodzice powtarzali mi, że mogę być kim chcę i kto jak nie ja. Nie czekam na zmiany, myśląc że same zapukają do moich drzwi. Nie odpieram podjęcia decyzji frazesami, że los albo Bóg tak chcą. Wiem, że jeśli się sama nie ruszę, nie chwycę za telefon, nie postaram się o coś, to moje marzenia nie przyjdą  i nie zapukają do drzwi. Bo jedyne czego mogę się spodziewać w tym przypadku, to sąsiada albo listonosza. Czasami ludzie twierdzą, że rzeczy same się załatwią, więc narzekają, użalają się nad sobą. Jednak gdy postawisz jedno proste pytanie: co i kiedy zrobiłeś/zrobiłaś żeby zmienić swoją sytuację, nagle oczy uciekają ku górze w stronę sufitu. I okazuje się, że Krysia nie lubi swojej pracy, ale nie pamięta kiedy i czy w ogóle kiedykolwiek napisała CV i postarała się pracę zmienić. Za to Marysia nie rzuci faceta choć nie jest z nim szczęśliwa, bo jakoś to życie płynie, no i zmiany przecież wymagają od nas siły i reorganizacji życia. Podjęcie ryzyka i decyzji wiąże się zawsze z dwoma opcjami: porażką lub sukcesem. Tyle, że obie opcje w gruncie rzeczy są dobre. Pierwsza nas czegoś nauczy, zmusi do szukania nowych dróg, druga da spełnienie i impuls do dalszego rozwoju. Porażki cieszą się złym PR-em, ale ja zawsze staram się z nich wyciągać wszystko co najlepsze, nawet jeśli w początkowym stadium popłaczę w kącie. Jeśli nie uświadomimy sobie, że mamy sprawczość pozostaje wegetacja i narzekanie. A przecież nie tego w życiu chcemy.

3. SZUKASZ WYMÓWKI, A NIE ROZWIĄZANIA

Jedno z najtrafniejszych zdań, jakie wiele lat temu usłyszałam brzmi: Jeśli chcesz – znajdziesz sposób, jeśli nie chcesz – znajdziesz powód. Do tej prostej myśli można sprowadzić motywacje związane z relacjami międzyludzkimi, karierą, marzeniami, samorozwojem, właściwie z wszystkim. To zdanie uniwersalne. A o co chodzi z tymi wymówkami? Idealnym przykładem, które podrzuciły mi moje obserwatorki, był powód dla którego nie podróżują samotnie. Podczas mojej solo podróży w Belize zadałam pytanie na Instastories: czego kobiety się boją, że nie podróżują solo. Jedną z częstszych odpowiedzi był brak znajomości języka. Uznałam ten argument za abstrakcyjny. Przecież to wymówka, nie powód – pomyślałam od razu. No bo co zrobić, gdy marzy się o podróży, ale nie zna się wystarczająco języka angielskiego? I teraz odkryję Amerykę (uwaga…) trzeba się go nauczyć! Ha! Taki psikus! Trzeba odpalić Youtube, ściągnąć aplikacje na telefon, kupić książkę albo zapisać się na kurs… i się na-u-czyć. A potem ruszyć w podróż i spełniać marzenia.

Słyniemy z tego, że chcemy uśpić swoje sumienie i sami sobie szukamy pseudoracjonalnego argumentu. Znam kobietę, która od lat tkwi w toksycznym związku. Zawsze na pytanie, dlaczego nie zostawi tego faceta (miała karierę, pieniądze, urodę, przebojową osobowość), używała innego argumentu.. a to, że jej się przytyło i nikt jej nie zechce, a to, że mieszka w takim miejscu i obraca się w takim środowisku, że na pewno nikogo nie znajdzie, po paru latach wjechał argument, że już jest za stara. Zawsze było coś. I zawsze równie bez sensu. Dlaczego nim podejmiemy ważną decyzję, wymyślamy najpierw przeszkody, szukamy wymówek, a nie koncentrujemy się na problemie i rozwiązaniu? Jeśli wiesz, czego chcesz, to daj sobie szansę, aby to się spełniło. 

4. NIE UMIESZ ODPOCZYWAĆ?

Brzmi jak banał? Zapewniam, że tu zaczynają się schody. Po latach pracy w telewizyjnym wirze, w pewnym momencie zdałam sobie sprawę, że nie potrafię odpoczywać. Nawet jeśli chciałam mieć wolny weekend, to podświadomie stresowałam się, że ominie mnie jakaś ważna wypowiedź polityka i w poniedziałek nie będę wiedziała, o co chodzi na kolegium. Oglądanie filmu pod kocem albo wyspanie się w weekend do 10:00 traktowałam w kategoriach martnotrastwa, a nawet lenistwa. Ciągły bicz nad sobą! Zaczęłam więc nad tym pracować. Uwierzcie mi, że musiałam czasami mówić sama do siebie tekst z cyklu: teraz będziesz odpoczywać, nie myśl o niczym. Pomogła mi w tym medytacja, ale i lepsza organizacja dnia. Odkąd nie jestem związana na stałe z jedną redakcją w telewizji, każdy tydzień rozpoczynam od planu na najbliższe 5 dni. Rozpisuję spotkania, cele, teksty, które chcę napisać na bloga, tematy, które chcę poruszyć z Wami na Instastories, itd. ( Podrzucam Wam przy okazji tekst o tym:Jestem panią swojego czasu, czyli jak zorganizować się na nowo. LINK .)

Jeśli wciąż maltretujemy się myślami o pracy, o tym co będzie później, jutro, za tydzień, to zaczynamy żyć w chaosie. A z czasem dopada nas poczucie, że świat nas przerasta. A wcale tak nie jest. Sami, świadomie albo i nie, dokładamy sobie na barki, a potem użalamy się nad tym. Generujemy stres i wpadamy we własną pułapkę. Takie napięcie powoduje nie tylko ciągłe poddenerwowanie i włączoną czujność, ale spadek energii i kreatywności. To wszystko kumuluje się w nas, obciąża zdrowie i relacje z innymi ludźmi. Zastanów się, co tak naprawdę jest ważne, co należy potraktować priorytetowo, co może poczekać. To co masz za zadanie na jutro, zapisz na kartce i wróć do tego w odpowiednim czasie.

5. A CO BĘDZIE JUTRO?

I tutaj podobnie jak w punkcie powyżej, zaczyna się jazda bez trzymanki. Obserwując siebie, ludzi ( a robię to notorycznie, gdy np. idę popracować do kawiarni i słyszę różne rozmowy, widzę zachowania) dochodzę do wnisoku, że my nie potrafimy być tu i teraz. Kiedy zaczęłam być tego świadoma, z pomocą przyszła mi medytacja (tutaj link, w którym tłumaczę medytację – jej sens i ćwiczenie umysłu) Zaczęłam medytować, by praktykować obecność. Miałam problem z uważnością, by być tu i teraz! Przyznaj ile razy sama łapiesz się na tym? Jesteś z rodziną przy stole albo na kawie z koleżanką, a już zastanawiasz się co zrobisz jutro na obiad, jaką sukienkę włożysz do pracy, czy Kaśka albo Krysia zrobiły zadania jakie im zleciłaś w pracy, aaa no i jeszcze trzeba pojechać do księgowej i lekarza. To wszystko generuje w nas stres. Spróbuj usystematyzować listę obowiązków i np. zamiast zadręczać się rzeczami, o których musisz pamiętać, kup planer albo notatnik i odciąż swój umysł, przelewając zadania na papier. Zyskujesz pewność, że nic ci nie umknie, a myśli nie muszą się wciąż kotłować wokół tego co „musisz”.

6. KIEDY SCHUDNĘ, ZNAJDĘ FACETA I BĘDĘ SZCZĘŚLIWA

Taka wisienka na koniec. Uwielbiasz słowo „kiedyś”? To skreśl je ze swojego słownika i przestań delegować szczęście w bezterminowe „kiedyś”. Odpowiedz sobie szczerze, ile razy powiedziałaś sobie w myślach: Kiedy dostanę lepszą pracę, zacznę podróżować; Kiedy schudnę, znajdę faceta; Kiedy będę miała więcej czasu, pójdę na kurs językowy i zadbam o siebie… To wszystko jednak iluzja. I to także sprowadza się do obecności. Jesteś tu i teraz. Nie odkładaj życia na wyimaginowane „kiedyś”, które może nigdy nie nadejść. Zrób sobie plan, określ cele. Niekoniecznie na najbliższe 5 lat. Wystarczy na miesiąc, kwartał albo rok. Zachęcam również do rozmowy z samą sobą. Szczery dialog z własnym „ja” niesie za sobą tylko pozytywne skutki.

 

Powodzenia! Nie odkładajcie życia na później! 🙂

 

Podobne

old telugu sex videos justindianpornx.com sex free movei www poen pornview.org www.teachersex.com uc browser videos hlebo.mobi call girls trichy deshi sex vedio com indiansexgate.mobi kolkata xxx video nangi chut ki chudai video likeporn.mobi shruti shinde
telugu best sex videos indianpornvideos.me fucking viodes kanadasex indianclips4u.com 3x blue film hindi wwe.xnxx.com dadaporn.mobi telugu love sex videos www bengoli sex video com 2beeg.me parants defloration vedio popsexy.net hyderabadi sexy
سكس حرامي meeporn.net المربربة highschool dxd hentsi hentai24x7.com pokémon hentai x video romantic hardcoreporntrends.com hamster sex videos xnxx timel megero.mobi sexemove bad momfucker.com pornolabaporn.mobi 89 video free