LIFESTYLE,

JAK (POSTANOWIŁAM) ŻYĆ?

To nie będzie lista postanowień noworocznych. Ani coachingowa papka. Przynajmniej takie mam wyobrażenie o tym tekście. A popełniłam go o 4-tej rano, bo mi się przyśnił. Wam życzę dużo lepszych snów.

JAK (POSTANOWIŁAM) ŻYĆ?

Zawsze nieco mnie bawią coachingowe recepty na życie, bo przecież każdy ma swoją. Kojarzą mi się one raczej z odkrywczymi wypowiedziami kandydatek na Miss Universe, które marzą o pokoju na świecie, a ich hobby to pieczenie czekoladowych ciast. A jednocześnie zdaję sobie sprawę, że będąc akurat w trochę słabszym momencie, jednak czasami dobrze ogarnąć się pod wpływem inspiracji z zewnątrz. Znacie mnie już trochę i wiecie o mnie coraz więcej. Czasami dostaję wiadomości, że z bloga bija mega dobra energia, jak można ogarnąć tyle podróży i przy tym dużo pracować, skąd mam takie pokłady sił do działania i tak dalej…

Spisałam dla Was kilka zasad, którymi kieruję się w życiu. (Nie przyzwyczajajcie się do kolejności, nie jest hierarchiczna).

ZAWSZE MYŚLĘ POZYTYWNIE

No dobra, to brzmi jak banał i frazes. Ale nie traktuję go jak strzał w kolano po powyższym wstępie, bo ta zasada sprawdza się, jak cholera. Widzisz świat takim, jaki masz w sobie. Pozytywne myśli przyciągają pozytywnych ludzi i emocje. Ja w to mocno wierzę. Staram się widzieć rzeczywistość nie w czarnych barwach, choć bywam panikarą miesiąca. Podejmując każde życiowe wyzwanie, ważną rozmowę, próbę  zdobycia wymarzonej pracy i projektu, zawsze wierzę, że będzie dobrze! Zazwyczaj skutki są dla mnie takie, jakich oczekuję.

KTO NIE RYZYKUJE, TEN NIE PIJE SZAMPANA

Wyjście z naszej skrupulatnie uwitej sfery komfortu, jest takie niekomfortowe, wiem. Ale tylko w ten sposób podejmujemy wyzwania, próbujemy im sprostać, rozwijamy się i  następują zmiany. Do tej pory żadne moje ryzyko, nie wyszło mi na niekorzyść. Stabilizacja i poczucie bezpieczeństwa to dla wielu ważne aspekty życia. Dla mnie też. Jednak nie podejmując ryzykownych decyzji i nie generując tym samym zmian, stoimy w miejscu. Wychodzę z założenia, że każda zmiana jest dobra i każda zmiana jest po coś. PS. szampan nie jest dla mnie, za to ryzyko jak najbardziej :).

NIC NIE DZIEJE SIĘ PRZEZ PRZYPADEK

Nawet jeśli coś się nie uda albo jestem rozczarowana, to zawsze, ale to zawsze, z biegiem czasu dostrzegam tego dobre i sensowne skutki. Wszystko dzieje się po coś. Czasami dochodzę do tej myśli po dwóch tygodniach, czasami po dwóch latach. Stare porzekadło: „nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło” sprawdza się w moim przypadku wzorowo. Patrząc na konkretne sytuacje z dystansu, w ostatecznym rozrachunku stwierdzam, że znów jednak czegoś się nauczyłam i wyciągnęłam wnioski na przyszłość.

ROBIĘ TO, CO KOCHAM

Skoro według badań, ponad 70 procent życia spędzamy w pracy, to nie wyobrażam sobie ukręcić bata nad własnym jestestwem i chodzić do pracy, której nie lubię. A wierzcie mi, że znam takich ludzi! To jak zamach na radość życia. Pomijam wybryki młodości, takie jak tymczasowa emigracja na zmywak. Jakże to potrzebne i uczące pokory w gówniarskich czasach. Sama w wieku 18-stu lat segregowalam pranie i sprzatalam kible we Frankfurcie nad Menem. Wróciłam po wakacjach do ojczyzny, jako dumna posiadaczka ponad tysiaca euro. Ale dziś to już inny etap. Satysfakcja z pracy to moj zastrzyk paliwa. Bez zawodowej frustracji żyje się lepiej i jakoś z ludźmi można się bardziej dogadać.

NAJWIĘKSZĄ WARTOŚCIĄ SĄ LUDZIE

Cały świat opiera się na relacjach. O wszystkim decyduje ktoś. Bez względu na to czy pracujemy w telewizji, w banku, w sklepie, czy w aptece. Zależy mi na ludziach, lubię ludzi i jestem stworzona do tego, by się nimi otaczać. Oni dają mi inspiracje, otwierają przede mną swój kawałek świata, dają inne spojrzenie na pewne sprawy, otwierają oczy, zamykają buzie. Czasami dają w kość, czasami po dupie, a jeszcze innym razem pozwalają rozwinąć skrzydła i uwierzyć w siebie. Ten punkt dotyczy również dbania o innych ludzi – nie zapominania, rozmawiania, telefonu od czasu do czasu.

JAK (POSTANOWIŁAM) ŻYĆ?

PIENIĄDZE SĄ POTRZEBNE I KAŻDY O TYM WIE

Lubię marzenia zamieniać w cele. Tyle, że do ich realizacji przydają się pieniądze. Jakoś tak zostałam wychowana, żeby wydawać pieniądze rozsądnie i nigdy nie żyć na krechę. Nawet, gdy byłam na początku swojej kariery i zarabiałam grosze, to umiałam wygospodarować pieniądze na wyjazdy i przyjemności. Zawsze oszczędzałam też kieszonkowe, które jako nastolatka dostawałam od rodziców. Nigdy babcie nie pchały mi pieniędzy do kieszeni. Podczas, gdy moja przyjaciółka z liceum poza kieszonkowymi, np. farbowała włosy swojej babci i wieszala firanki za hajs. Zastanawiałam się wówczas, ile żrących specyfików na głowie, są w stanie wytrzymać włosy starszej pani, biorąc pod uwagę umiejętności fryzjerskie mojej kochanej przyjaciółki, której zdarzyło się zamiast blondu wyczarować na głowie babci soczysty fiolet. Wracając do tematu pieniędzy, odkąd wyprowadziłam się z domu rodzinnego prowadziłam mały kajecik z miesięcznym spisem wydatków i tak zostało do dziś. Oczywiście zdarzają mi się finansowe grzechy, gdy zobaczę ładne buty. Tłumacze sobie to, że od czasu do czasu można. Poza tym zasłużyłam, a co! 🙂

JA TO TAKŻE MOJE OPAKOWANIE

Jakieś dziesięć lat temu przeczytałam wywiad z Kylie Minogue dotyczący jej walki z rakiem. Zapamiętałam jedno jej zdanie: „Dbanie o zdrowie to mądrość”. Świadome jedzenie, sport i profilaktyka, to dowód odpowiedzialności za siebie samego. Dlatego staram się odżywać zdrowo i żyć aktywnie. Nie jestem osobą, która uznaje, że dopóki nic mnie nie boli, to nie idę do lekarza.

JAK (POSTANOWIŁAM) ŻYĆ?

Wiecie co, kończę moje dzisiejsze wypociny, ponieważ właśnie poczułam się jak ksiądz na ambonie.

Czekam na Wasze wiadomości i komentarze, bo one zawsze niesamowicie mnie ciekawią! 🙂

 

Enjoy! : )

 

 

Trending Posts

033 comments