MEKSYK TRAVEL PORADY

MEXICO CITY – JAK OGARNĄĆ POBYT W STOLICY MEKSYKU?

Stolica Meksyku jest szalona. Zazwyczaj radzę sobie z logistycznym ogarnięciem dużych miast typu: Rio de Janeiro, Bangkok, czy Nowy Jork. Jednak miasto Meksyk było dla mnie kotłem bez żadnych reguł. Przez kilka dni nie ogarniałam jak biegną dzielnice i o co tu chodzi! 🙂 Znalazłam jednak na to rozwiązanie 🙂 Zapraszam na podróż po meksykańskiej stolicy i wiele praktycznych tipów, dzięki którym pójdzie Wam lepiej niż mi! 🙂

Meksyk to miasto, w którym codziennie przebywa nawet 30 milionów ludzi. Całe megalopolis uznaje się za czwartą największą aglomerację świata. Wprawdzie dzielnic jest szesnaście, jednak dzielą się one na masę kolonii (słyszałam, że jest ich około 2000). Stolicę znajdziecie pod nazwą Ciudad de Mexico (czyli dosłownie tłumaczone jako: Miasto Meksyk). Do Meksyku przyleciałam z miasta Chetumal meksykańskimi liniami lotniczymi Aeromexico za 95 zł. (Bez bagażu rejestrowanego – podróżowałam po Meksyku 1,5 miesiąca tylko z plecakiem podręcznym). Pierwsze moje pytanie, jakie przychodziło mi do głowy na myśl o pobycie w stolicy brzmiało:

GDZIE SIĘ ZATRZYMAĆ I GDZIE SPAĆ?

Przed przyjazdem do Mexico City skontaktowaliśmy się z kilkoma Polakami mieszkającymi w stolicy z pytaniem: w jakiej dzielnicy Meksyku najlepiej się zatrzymać, tak by było ciekawie i bezpiecznie. Wszyscy zgodnie odpowiadali: CONDESA albo ROMA. Jedna dzielnica sąsiaduje z drugą. CONDESA – to był strzał w dziesiątkę – i hotelowo i dzielnicowo.

DZIELNICA CONDESA

Condesa zachwyciła nas od pierwszego dnia. Spacerowaliśmy godzinami, od uliczki, po knajpkę, przez jeden, drugi, czwatry i piętnasty skwer albo park. W równolegle i prostopadle ułożonych ulicach mieści się niezliczona ilość knajpek, barów, mikro restauracyjek z najróżniejszymi smakami świata. Od sushi, przez wegańskie bowle, aż po pizzę. A do tego obrazu, który maluje się właśnie w waszej wyobraźni dołóżcie zielony, bujny gąszcz, rodem z dżungli. Coś niesamowitego. Czuliśmy się w tej dzielnicy bardzo komfortowo, nieustannie mogliśmy obserwować jej mieszkańców. Lifestyle ludzi, jakich mijaliśmy po drodze wyróżniał się i inspirował. Stylem życia i energią to miejsce trochę przypomina, jak dla mnie, miks Barcelony z Nowym Jorkiem. Co więcej, miałam poczucie, że tu każdy może być kim tylko zechce. Dokładnie tak jak w Nowym Jorku. 

Polecam pójść także na spacer do lasu Chapultepec, nazywanego zielonymi płucami Meksyku. Widzieliśmy ten prawie 700 hektarowy las z samolotu i faktycznie określenie „zielone płuca Meksyku” pasuje idealnie. Wśród gęstej, betonowej zabudowy w środku megalopolis kłębią się zielone korony drzew. Na terenie lasu są jeziora , wypożyczalnie kajaków, ścieżki rowerowe i aż osiem muzeów. Koniecznie przespacerujcie się sąsiadującą z Condesą dzielnicą Roma. Rewelacyjny klimat.. tutaj nieco bardziej paryski – knajpki, kawiarnie, oryginalne restauracje.

TIP: zatrzymaliśmy się w bardzo fajnym, kameralnym hotelu. HOTEL ITTO CONDESA to połączenie minimalistycznego, przestronnego dizajnu z kolorowym, pełnym eklektycznych mebli holem. Pokoje są niewielkie, ale czyste i pachnące – idealne na kilkudniowy pobyt w stolicy. Hotel znajduje się w samym sercu Condesy, wokół masa knajpek.

JAK ZAPLANOWAĆ ZWIEDZANIE STOLICY?

To było moje drugie pytanie, gdy już podjęliśmy decyzje o szukaniu hotelu w Condesie. Jak ogarnąć stolicę w kilka dni? Jakim sposobem zobaczyć jak najwięcej? Jak uniknąć niebezpiecznych miejsc? Odpowiedź przyniósł los. Napisała do mnie na Instagramie Iwona, która jest licencjonowaną przewodniczką po Meksyku. Mieszka tam od lat i prowadzi również bloga i Instagrama „Meksyk po polsku”. Umówiliśmy się towarzysko na kawę. Kawa skończyła się wielogodzinnym spacerem po najważniejszych miejscówkach w stolicy. Dzięki Iwonie dowiedzieliśmy się masy ciekawych rzeczy, poznaliśmy mnóstwo historii i trafiliśmy do miejsc, o których nie przeczytalibyśmy nigdzie.

TIP: Polecam skrzystać z wiedzy i doświadczenia polskiej przewodniczki Iwony – w jeden dzień zobaczycie więcej niż w 3 dni na własną rękę. Poza doświadczeniem i wiedzą przewodniczki jeszcze jedno ma duże znaczenie – Iwona wie, gdzie można wejść, a gdzie lepiej nie wchodzić, przez którą część dzielnicy przejechać Uberem, a gdzie można swobodnie spacerować. Iwonę znajdziecie na Instagramie na profilu: @meksyk.po.polsku. Nie znam cennika Iwony, ale myślę, że bez problemu się dogadacie. 🙂

OTO MIEJSCA JAKIE ZWIEDZILIŚMY Z IWONĄ:

ZOCALO – to historyczne centrum stolicy Meksyku wpisane na listę UNESCO – symbol początku imperium Azteków, drugi pod względem wielkości plac miejski na świecie. Na placu znajduje się katedra metropolitarna, a zaraz obok niej  pozostałości azteckich ruin Tenochtitlan. Kilka kroków dalej jest siedziba włas – Pałac Narodowy. Widok rozłożonych namiotów i manifestacji to ponoć standard w tym miejscu. Podczas naszego pobytu niezadowoleni mieszkańcy manifestowali z powodu braku wsparcia przedsiębiorców ze strony władz w czasach pandemii.

Na placu może zaskoczyć Was widok szamanów, odganiających złe duchy. To nie tylko atrakcja turystyczna, ale usługa z której korzystają sami mieszkańcy. To także idealny dowód meksykańskiego synkretyzmu, łączącego…a właściwie mieszającego ze sobą katolicyzm, indiańskie wierzenia z czasów przed panowaniem Hiszpanów oraz wiarę w czary. ( W mieście jest również Mercado de Sonora – targ czarowników pełen laleczek wudu, amuletów i figurek ).

Wyjątkowym doświadczeniem jest wizyta w knajpce na dachu tuż na przeciwko Pałacu Narodowego. Przed kamienicami stoją naganiacze, którzy wskazują windy i prowadzą gości do restauracji na dachu. Koktajl albo obiad z takim widokiem, to nie tylko przyjemność, ale okazja na zobaczenie miasta z góry i okiełznanie go choć trochę. 🙂

stolica Meksyku

Po zwiedzaniu Zocalo ruszyliśmy na spacer, mijając Casa de los Azulejos – budynek z czasow kolonialnych pokryty niebieskimi płytkami ceramicznymi, przeszliśmy m.in. obok Pałacu Sztuk Pięknych i pokręciliśmy się po klimatycznej ulicy Regina pełnej knajpek i murali.

Spacer został zwieńczony margaritą na słynnym Placu Garibaldiego. Jego klimat tworzą mariachis – czyli słynni grajkowie. Mariachis za opłatą oferują cały wachlarz meksykańskiego folkloru. Po wieczorze spędzonym na Placu Garibaldiego w uszach grały mi rozstrojone instrumenty i fałszowane niemiłosiernie zwrotki meksykańskiego disco polo przez cały kolejny dzień. 🙂 Im bliżej nocy, tym synchrony i śpiewy coraz bardziej niewyraźne. Trudno stwierdzić, kto bardziej nawalony – czy goście barów, czy sami mariachis. 🙂 Jednym słowem, niezła impreza :).

źródło: travellingclaus.com

źródło: travellingclaus.com

TIP: BEZPIECZEŃSTWO
O Meksyku usłyszycie pewnie nie raz, że w tym mieście jest niebezpiecznie. Z mojego doświadczenia mogę Wam powiedzieć, że w dzielnicy Condeda, czy Roma, czułam się super komfortowo. Zaś w okolicach sanktuarium maryjnego Matki Boskiej z Guadelpue, czy placu Garibaldiego lepiej uważać. Nawet Iwona przestrzegała nas przed tym, zeby na Plac Garibaldiego dojechać Uberem i potem prosto z placu wsiąść do Ubera i odjechać, a nie zapuszczać się w boczne uliczki. Siedząc w ogórdku kawiarni w starej części miasta kelnerka przyniosła mi wieszak na torbę i zwróciła uwagę, bym nie trzymała rzeczy na krześle od strony ulicy.
Ja mam bardzo mało zdjęć z Meksyku i wynika to z tego, że nie świeciłam apratami, telefonami, nie nosiłam biżuterii, torebek – starałam się nie zwracać na siebie uwagi. Najtańszą i najbezpieczniejszą opcją podróżowania po Mexico City jest Uber.
Wsiadanie do taksówek z ulicy nie jest wskazane, każdy nam to odradzał. 

 

CO ZOBACZYĆ JESZCZE?

zdjęcie źródło:www.fasanolive.com

Muzeum ikony, mojej idolki – Fridy Kahlo! W Casa Azul, czyli w niebieskim domu mieszkała Frida wraz ze swoim mężem Diego Riverą. W 1959 roku utworzono tam poświęcone artystce muzeum. Podczas przebudowy znaleziono ponad 180 strojów Fridy – malowała w nich autoportrety, kolczyki od Picassa oraz inne przedmioty codziennego użytku. Być tak blisko ducha Fridy i zobaczyć to wszystko na żywo było moim małym marzeniem. I choć stałam tuż przed wejściem, nie było mi dane zobaczyć ani jej łóżka do którego była przykuta, ani ścian, które słyszały burzliwe kłótnie z mężem i kochankami. Przez COVID. Muzea otwierały się kilka dni później, gdy już byliśmy nad Pacyfikiem i pożegnaliśmy stolicę.

Muzeum Fridy Kahlo znajduje się w dzielnicy Coyoacan. 

zdjęcie źródło: styl.pl

Trochę rozczarowania - mieć w zasięgu ręki wgląd do duszy Fridy..a jednak jej nie zobaczyć...

Trochę rozczarowania – mieć w zasięgu ręki wgląd do duszy Fridy..a jednak jej nie zobaczyć…

PORA NA LUNCH – NAJLEPSZE TACOSY W MEKSYKU

Przed wyjazdem do Meksyku oglądaliśmy na Netflixie serial „Kroniki taco”. Tacosy jako sztandarowa pozycja w meksykańskim menu staje się w tym dokumencie punktem wyjścia do opowiedzenia o mieszkańcach i obyczajach Meksyku. Siedzieliśmy z notatnikiem i spisywaliśmy wszystkie adresy kultowych miejscówek z tacosami w stolicy. Daliśmy sobie za cel odwiedzić choć jedną z nich. Niepozorna budka nazywa się Los Cocuyos. Podaje się tam ponoć wybitne, sztosowe, wyborne tacosy z przeróżnymi częściami zwierząt – od oczu i języków, po jądra i te sprawy. Ja się nie skusiłam, bo preferuję wege życie, natomiast Filip wcinał jak szalony (zjadł klasyczne podroby) i mówił, że te smaki to obłęd! Warto było się tarabanić przez pół świata dla tego smaku :).

tacosy przed budką Los Cocuyos

tacosy przed budką Los Cocuyos

 

CZEGO NIE POLECAM?

Największą wtopą pobytu w stolicy była Bazylika Matki Bożej z Guadalupe. Nie dość, że jechaliśmy Uberem przez pół miasta prawie godzinę, stojąc po drodze we wciąż wydłużających się korkach, to jeszcze moim oczom objawił się największy bubel architektoniczny jaki widziałam przez ostatnie… nie wiem ile lat! Nie jestem fanką turystyki sakralnej, ale czasem lubię odwiedzić świątynie – z potrzeby ducha i ku zaspokojeniu estetycznych potrzeb. Meksykańska bazylika jest największym sanktuarium maryjnym na świecie, do którego pielgrzymuje rocznie kilkanaście milionów wiernych z całego świata. Zapowiadało się ciekawie, ale nie było. Niestety poza rozczarowaniem to miejsce nie wzbudziło we mnie żadnych pozytywnych emocji, metafizycznych doznań i refleksji. Żadnej atmosfery przepełnionej duchowością. Zarówno na zewnątrz jak i w środku bazylika przypomina raczej halę targową albo sportową.

LISTA MUST SEE W MEKXICO CITY W SKRÓCIE:

 

  • dzielnica Condesa
  • dzielnica Roma
  • las Chapultepec
  • Zocalo i spacer po starej części miasta
  • guacamole w restauracji na dachu kamienicy na przeciwko Pałacu Narodowego
  • Plac Garibaldiego, margarita i koncert mariachis na żywo
  • muzuem Fridy Kahlo
  • tacosy w Los Cocuyos

 

TIP: Gdzie zjeść w Condesie? Nie czułabym się spełniona blogowo, gdybym nie podrzuciła Wam kilku miejsc, w których jedliśmy świetne jedzenie! Wszystkie są na świeżym powietrzu, mają świetny klimat i dizajn: 
  • Las Costillas De La Condesa – tacosy, tacosy i jeszcze raz tacosy! 🙂
  • Veguisima – wegańska knajpka, gdzie zjecie w oryginalnym wydaniu tacosy, bowle (np. z bakłażanem, świeżą salsą, ryżem, mango, itd.) a także wegeburgery i wegańskie desery.
  • 212 PIZZA BAR –  za 100 pesos, czyli 18 zł, zjadłam hmmm najlepszą? pizzę w moim życiu! Nawet we Włoszech się tak nie zachwycałam. Rewelacyjne ciasto i smak! Nie sądziłam, że jako fanka meksykańskiej kuchni dam się namówić w Meksyku na pizzę! 🙂
  • Neveria Roxy – lodziarnia, w której znajdziecie najróżniejsze smaki, od sorbetów z limonki i mandarynki, po lody pistacjowe czy orzechowe. Ja polecam smak kokos oraz orzechy makademia! Pycha!

Ps. Zachęcam Was gorąco, by podczas podróży po Meksyku skusić się na więcej. Pewnie najtańsze loty znajdziecie do Cancun (śledziłam to dość długo i intensywnie), dlatego namawiam do odkrywania tego wspaniałego kraju także poza Cancun, Tulum i generalnie Jukatanem. Polecam wybitnie wybrzeże Pacyfiku i stan Oaxaca! Puerto Escondido to miejscowość, w której mogłabym pomieszkać przez kilka miesięcy! 🙂

Oto inne teksty na moim blogu dotyczące Meksyku:

MEKSYK NA WŁASNĄ RĘKĘ. Q&A – CZYLI ODPOWIEDZI NA WASZE NAJCZĘSTSZE PYTANIA.

MEKSYK TO NIE TYLKO CANCUN – ZAPRASZAM DO MAHAHUAL

Enjoy! 🙂

 

Podobne