AZJA PODRÓŻE

KAZACHSTAN i KIRGISTAN – GOTOWY PLAN NA OBJAZDÓWKĘ Z PLECAKIEM

Podróż po Kazachstanie i Kirgistanie to jedna z najbardziej czadowych przygód w moim życiu. Wiecie dlaczego? Bo była totalnie odmienna od reszty, pełna zaskoczeń, niepewności. Trafiłam do kraju bez turystów i suwenirów, do miejsca kojarzonego z rozległym stepem i obszarami półpustynnymi, które powitało mnie turkusowymi jeziorami, górami i lodowcami. 

Jeśli jakimś cudem, nie trafiliście do mnie wcześniej (no dobra, żartuję :)), a zastanawiacie się nad tym kierunkiem, to wszelkie wątpliwości organizacyjne rozwiewam w poprzednim tekście. TUTAJ piszę o czym należy wiedzieć przed wyjazdem do Kazachstanu, by ułatwić sobie życie i zaoszczędzić stresu.

A teraz przejdźmy do mojej trasy. W sumie spędziłam w Kazachstanie i Kirgistanie prawie dwa tygodnie. Milion razy myślałam, by przebukować bilet, ale stary (nienawidzę tego określenia, ale tak ładnie tu pasuje) musiał wracać do korpo. Zaczynamy od początku! Poniżej zakreślam obszar na pograniczu tych dwóch państw, po którym podróżowałam oraz szczegółową mapę.

1. AŁMATY

Dawna stolica i największe miasto Kazachstanu – Ałmaty to moim zdaniem najlepsza baza wypadowa, ponieważ znajduje się w pobliżu najbardziej różnorodnej i zachwycającej przyrodniczo części kraju. Co więcej, często można znaleźć tańsze loty do Ałmatów, niż do obecnej stolicy kraju – Astany. Ałmaty poznawaliśmy na raty. Przez pierwsze dwa dni i na samym końcu podróży, tuż przed wylotem. Warto dodać w tym miejscu, że w Kazachstanie mieszają się głównie dwie religie. Około 70 procent mieszkańców to muzułmanie, a ponad 20 procent stanowią prawosławni. Spacerując po mieście nie odczuwałam żadnej ortodoksji, czy wrogich spojrzeń na widok nagich ramion. Czułam się bardzo swobodnie i miałam wrażenie, że religia nie dzieli Kazachów, a raczej każdy tu robi swoje i żyje swoim rytmem.

Sobór Wniebowstąpienia Pańskiego

W Ałmatach na pewno warto zobaczyć:

  • Sobór Wniebowstąpienia Pańskiego – wybudowany w XX wieku sobór o zachwycającej architekturze i kolorystyce, a także konstrukcji odpornej na trzęsienia ziemi (przetrwał trzęsienie w 1911 roku). To najbardziej kolorowy obiekt w Ałmatach, który zainteresuje nie tylko miłośników budynków sakralnych.)
  • Sobór św. Mikołaja – w czasach radzieckich zamknięto go na 15 lat i służył wówczas jako magazyn warzyw, stadnina, a nawet muzeum ateizmu. Po wojnie zwrócono go wiernym. W tym miętowym budynku pachnącym kadzidłem unosi się jakaś niewidzialna energia. Weszliśmy do środka podczas nabożeństwa i postaliśmy kilka minut. Miałam dreszcz na plecach. Polecam jeśli potrzebujecie chwili skupienia i refleksji.)
  • Zelenyy Bazar – moja ulubiona forma rozrywki – odwiedzanie lokalnych bazarków z jedzeniem! 🙂 Wprawdzie na wejściu można się poczuć jak niegdyś na Stadionie Dziesięciolecia w Warszawie (nawet spotkaliśmy na bazarze jedną panią, która lata temu przyjeżdzała do Warszawy handlowała na stadionie). Jednak gdy już się mini alejki z aluminiowymi garnkami i skarpetkami, otwierają się wrota kazachskich smaków – mięsa, warzywa, owoce (morele mają obłędne), bakalie, chleb lepioszka, i tak dalej…)
  • Centralny Meczet  – znajduje się po drodze na bazar, a jego ogromne złote kopuły nie dają szansy przejść obok obojętnie.

Lepioszka to popularny chleb w Azji Środkowej, wyrabiany z mąki, wody i tłuszczu, ale bez drożdży.

 

2. WIELKIE JEZIORO AŁMACKIE

Oddalone ok. 40 km od centrum Ałmatów, ukryte pośród lodowców i gór na wysokości ponad 2500 m n.p.m. jezioro, to absolutny must see! Kilka kroków od wody zobaczycie drut kolczasty i celników – jezioro leży bowiem na obszarze granicznym. Myślę, że najlepiej dotrzeć tam naszym sposobem, czyli autostopem. I chociaż w tekście TUTAJ tłumaczę zasady stopowania w Kazachstanie, to dodam krótko, że lepiej przed wsiadaniem do samochodu upenić się, czy jedziecie za free, czy płacicie za podwózkę. Nasz pierwszy kierowca podrzucił nas do punktu wylotowego, a drugi wiózł nad jezioro za 5000 teng (ok. 50 zł). Wyjazd z Ałmaty nad Wielkie Jezioro Ałmackie to dobry plan na jednodniową wycieczkę.

3. KANION SZARYŃSKI

Kolejnego dnia wypożyczyliśmy z samego rana samochód i ruszyliśmy 200 km na wschód, w stronę Kanionu Szaryńskiego – nazywanego cudem Kazachstanu, porównywanego do kanionu w Kolorado. Malownicza, często totalnie pusta droga pośród stepu, gór i rozległych łąk pełnych owiec oraz koni, zaprowadziła nas do widoku zapierającego dech! Ciągnące się przez ponad 100 km skaliste zbocza i finezyjne żłobienia w skałach, robią po prostu przeogromne wrażenie! Tego się nie spodziewałam po Kazachstanie! Zobaczcie zresztą sami.

W trakcie naszego pobytu, pogoda zmieniła się kilka razy, słońce, grad, burza, tęcza… to było przepiękne!

Do Kanionu Szaryńskiego prowadzi świetna, asfaltowa droga. Tuż przed zejściem znajduje się parking, gdzie za drobną opłatą (ok. 10 zł) możecie zostawić samochód. Na terenie kanionu można oczywiście spacerować, robić zdjęcia, latać dronem, to dobry pomysł na kilkugodzinną wędrówkę. Jeśli chodzi o nocleg (bo może tak się stać, że zastanie Was wieczór w kanionie), to w pobliżu parkingu widziałam namiot i kampera, którym podróżowała francuska rodzina. Słyszałam, że nieopodal znajdują się także jurty.

4. SATY JAKO BAZA WYPADOWA NAD PIĘKNE JEZIORA

Tego samego dnia w nocy dotarliśmy do miasteczka Saty (to dobra baza wypadowa, by zobaczyć kolejne słynne jeziora). W Saty nie ma nic 🙂 – jedna stacja beznzynowa, meczet, kilka domów mieszkańców, żadnych sklepów, bazy noclegowej. Ciężko tu o Internet, więc tym samym rezerwacja jakiegokolwiek noclegu była niemożliwa i zakładaliśmy spanie w aucie.

NOCLEG W JURTACH – TEGO NIE ZNAJDZIECIE NA BOOKINGU

Przypadkiem trafiliśmy do kompleksu jurt. Kiedy w środku nocy gorącą herbatą przywitała nas właścicielka, wiedzieliśmy, że to miejsce na nas czekało. Nocleg w jurcie kosztuje ok. 50 zł. Nie znajdziecie tego miejsca w Internecie, najlepiej rezerwować je przez Whatsupa. Właścicielka ( zna angielski, a to rzadkość w tym kraju), powiedziała, że będzie jej mio, jeśli udostępnie jej wizytówkę na blogu. A że miejsce ma niezwykłe – wrzucam namiary. Piszcie do tej pani na Whatsupie i powiedzcie, że jesteście od TraveLover z Polski. 🙂

komplekt jurt w Saty nazywa się CAFE-YURT
Pani Zhanna: tel. / whatsup: +7 701 869 26 94

Jurty, czyli namioty popularne w tej części Azji wśród ludów koczowniczych.

Poranna toaleta…

…z takim widokiem 🙂

Saty Kazachstan

Meczet w Saty

5. ZATOPIONY LAS – JEZIORO KAJYNGDY

To był dopiero hit! Zresztą codziennie podczas tej podróży otwieraliśmy buzię ze zdziwienia. Około 20 km od Saty leży absolutnie niezwykłe jezioro. Powstało ono w 1911 roku w wyniku trzęsienia ziemi. Ewenement polega na tym, że znad tafli turkusowo-mlecznej wody, wystają pnie drzew, tworząc wyjątkową impresję zatopionego lasu. To jedna z pereł Parku Narodowego znajdującego się przy granicy z Kirgistanem. Żeby tam dotrzeć najlepiej poprosić o transport lokalsów. Droga jest trudna, prowadzi przez rzekę, kamienie i góry. Na pewno nie dojedziecie tam samochodem osobowym, a autem terenowym można się pogubić. Za kilka złotych pojechaliśmy tam z sąsiadem właścicielki jurt.

Jezioro Kajyngdy – zatopiony las

6. JEZIORO KOLSAI

Pora na drugą gwiazdę ukrytą pośród gór – jezioro Kolsai! Będę monotonna – to kolejna petarda! Kilka kroków od asfaltowego parkingu, rozpościera się taki widok:

jezioro Kolsai

jezioro Kolsai

Na sam dół prowadzi asfaltowa droga, którą schodzi się pieszo. Jeśli macie ochotę i czas, możecie sobie urządzić piknik, poopalać się albo popływać łódką, czy rowerkiem wodnym. Zapach powietrza w tym miejscu pamiętam do dziś! Wspaniałe miejsce na chillout! 🙂

7. KIRGISTAN I PRZEKRACZANIE GRANICY

Po kazachskich cudach natury skupionych na południu kraju, postanowiliśmy odpocząć. 🙂 Trip do tej pory przebiegał bardzo intensywnie, a my potrzebowaliśmy chwili oddechu. Wybraliśmy do tego celu największe jezioro Kirgistanu – Issyk Kul. Ale o nim za chwilę. Najpierw musieliśmy wrócić do Ałmatów, by oddać samochód i przekroczyć granicę między Kazachstanem, a Kirgistanem. Tego kompletnie się nie obawiajcie. Wbrew steteotypom krążącym o mentalności ludzi w republikach poradzieckich, celnicy byli dla nas bardzo mili, choć nie mówili po angielsku. Pamiętajcie, że nie potrzebujecie wizy ani do Kazachstanu, ani Kirgistanu. Ceny i sposób przejścia przez granicę wyjaśniam TUTAJ w punkcie nr 7. Po przejściu przez granicę nie ma problemu z transportem. Za szlabanami stoi wiele taksówek i busów, kierowcy zbierają ludzi do samochodów i ruszają m.in. do Biszkeku.

8. BISZKEK

Podobnie jak Ałmaty, stolica Kirgistanu to miks pseudozachodnich centrów handlowych i ledowych szyldów z poradzieckimi osiedlami i budynkami. Tę pocztówkę uzupełniają również handlarze, bazary i atmosfera stawiająca Kirgizów jedną nogą bliżej Azji wschodniej.  W jeden dzień możecie zobaczyć główne atrakcje tego miasta, tak jak: centralny plac Ała-Too, Sobór Woskriesieńskij, Centralny Meczet. Pod względem architektonicznym zdecydowanie bardziej spodobał mi się Nowy Meczet. Bardzo Wam polecam Bazar Oszyński, znajdujący się niecałe 2 km od głównego placu Ała-Too, w pobliżu którego pewnie wysiądziecie.

Kirgistan Biszkek

play Ała-Too

Bazar Oszyński

9. JEZIORO ISSYK KUL

Mieszkańcy Kirgistanu nazywają je morzem, nie tylko ze względu na rozmiar i głębokość (jego powierzchnia to prawie 6300 km2, a głębokość dochodzi do 700 m), ale również dlatego, że jezioro jest słone i nigdy nie zamarza. Issyk Kul dla Kirgizów, to jak Balaton dla Węgrów. Co roku w sezonie letnim (my byliśmy na chwilę przed sezonem – w czerwcu) zjeżdżają się wczasowicze z Kirgistanu, Kazachstanu i Rosji. Do najpopularniejszych kurortów nad Issyk Kul należy Karakoł, Czołponata i Tamczy. Kurorty idealnie wpisują się w radzieckie kalki, ale ma to swój urok. Woda w jeziorze zaskakuje! W zależności od fragmentu wybrzeża, tafla przybiera kolor soczystego lazurowego Adriatyku, a gdzie indziej wygląda jak rajska laguna na oceanie u wybrzeży Filipin. Zresztą zobaczcie poniższe zdjęcie oraz film:

To nie Malediwy! 🙂 To Kirgistan! 🙂

Nocleg nad jeziorem bez problemu znajdziecie na Bookingu. Sporo tu hoteli i pensjonatów, w lecie wypełnionych po brzegi, poza sezonem zaś świecących pustkami.

10. POWRÓT

Powrót do Ałmatów odbył się dokładnie tak, jak przyjazd. Znad Issyk Kul pojechaliśmy stopem do Biszkeku, a tam kolejnym stopem (z kirgiskim youtuberem, który całą drogę nagrywał nas kamerą go pro) do granicy. Przekroczyliśmy granicę pieszo i tuż za nią, po stronie kazachskiej złapaliśmy minibusa do Ałmatów. Ostatni dzień spędziliśmy w mieście, spacerując, jedząc oraz robiąc drobne zakupy (polecam kupić lokalny koniak i suszone morele bez siarki! :)).

CZEGO NIE ZOBACZYLIŚMY?

Nie zobaczyliśmy dwóch miejsc, które były na naszej liście i cieszą się dobrymi rekomendacjami:

  1. Park Narodowy (Śpiewająca Wydma) – udało nam się wypożyczyć samochód, ale w związku z tym, że nie było on SUVem, w wypożyczalni zakazali nam tam jechać. Pan pokazał zdjęcia drogi dojazdowej – wrócilibyśmy prawdopodobnie bez kół. Alternatywę stanowi oczywiście autostop, jednak nie mieliśmy wystarczająco dużo czasu.
  2. Jezioro Kapszagaj i jego północno-zachodni cypel w okolicach miejscowości o tej samej nazwie – zabrakło nam dwóch dni, by tam pochillować i zahaczyć o radziecki kamping.

Być może kiedyś będzie ku temu okazja! 🙂

Enjoy! 🙂

 

 

 

 

 

Podobne

old telugu sex videos justindianpornx.com sex free movei www poen pornview.org www.teachersex.com uc browser videos hlebo.mobi call girls trichy deshi sex vedio com indiansexgate.mobi kolkata xxx video nangi chut ki chudai video likeporn.mobi shruti shinde
telugu best sex videos indianpornvideos.me fucking viodes kanadasex indianclips4u.com 3x blue film hindi wwe.xnxx.com dadaporn.mobi telugu love sex videos www bengoli sex video com 2beeg.me parants defloration vedio popsexy.net hyderabadi sexy
سكس حرامي meeporn.net المربربة highschool dxd hentsi hentai24x7.com pokémon hentai x video romantic hardcoreporntrends.com hamster sex videos xnxx timel megero.mobi sexemove bad momfucker.com pornolabaporn.mobi 89 video free