EUROPA, MOJE PODRÓŻE,

LITWA: WILNO IDEALNE NA WEEKEND – MOJE TOP 5!

Wyobrażenia vs rzeczywistość. Czy w Wilnie grawitacja rządzi się innymi prawami i co sprawia, że można tam odlecieć w kosmos?  Oto moje TOP 5 z Wilna!

Wilno to prawie polskie miasto. Polacy są najliczniejszą mniejszością narodową na Litwie, a w samej stolicy jest nas ponad 88 tysięcy. Na ulicy większość rozumie polski, a w restauracjach są nawet karty w menu w naszym języku. Oczywiście można by długo pisać o losach splatających ze sobą Litwę i Polskę, czy podyskutować o inwokacji Mickiewicza. Nie chcę wyjść na ignorantkę, bo i historia mnie interesuje i literaturę uwielbiam, ale oto co najbardziej zapamiętałam z Wilna:

1. Jedzenie – turbo dobre !

Śledzie powyżej to są turbo śledzie z turbo marynowaną czerwoną cebulą. Gdy żołądek odmawia posłuszeństwa, najlepiej zjeść je oczami : ) Kuchnia litewska jest prosta, tłusta i pyszna! O dodatkową dawkę kalorii (niestety) i przyjemności dba zacne trio, czyli chleb, śmietana i ziemniaki, dodawane do większości potraw. Ciemny chleb zawsze był najważniejszym elementem stołu litewskiego i do dziś pozostaje jego symbolem. Ma prawie czarny kolor, lekko kwaśny smak, a poza miodem dodaje się do niego kminek, co razem tworzy aromatyczną mieszankę dla podniebienia.

Chłodnik litewski, czyli zupa z buraków, z dodatkiem kefiru albo kwaśnego mleka, podawana na zimno w towarzystwie koperku i startego ogórka, to także danie narodowe. Ten chłodnik, który widzicie wyżej to mój absolutny numer jeden. Zaraz za nim stawiam barszcz czerwony, jak większość dań i zup na Litwie, podawany z kleksem śmietany i pieczywem.

A ‚na deser’ – kaloryczne bomby, czyli cepeliny. Znane w Polsce jako pyzy z tartych ziemniaków, z dodatkiem mąki i mięsnym farszem w środku. Podawane ze śmietaną i boczkiem.

W restauracjach na Starym Mieście ceny są oczywiście nieco wyższe. Dwudaniowy obiad to wydatek około 10 euro. Zupy zaczynają się od ok. 2 euro, a dania od 6 euro wzwyż. Jedna z knajpek, którą polecam to Amatininku Uzeiga. To właśnie ona urzekła mnie pysznym chłodnikiem. Dla droższych restauracji oczywiście jak zawsze (no może poza Szwajcarią i Skandynawią) istnieje tańsza alternatywa:

2. Lokalny targ pełen smakołyków

Kilkaset metrów od Ostrej Bramy prowadzącej wprost do serca wileńskiej Starówki, znajdują się hale targowe, w których mieszkańcy zaopatrują się w mięso, ryby, owoce, czy pieczywo. Można też kupić naturalne produkty z pobliskich wiosek – swojskie wędliny, miód, czy konfitury. Targ czynny jest do godzin popołudniowych, ale najlepszy wybór i najwięcej straganów otwartych jest przed południem. Zanim wyruszyliśmy z powrotem do Polski zaopatrzyliśmy się tam w tradycyjny, litewski chleb, owoce i ryby.

LITWA: WILNO IDEALNE NA WEEKEND

LITWA: WILNO IDEALNE NA WEEKEND

Wspomnę o jeszcze jednym punkcie kulinarnym. Mianowice na przeciwko wyjścia z hali znajduje się bistro z litewskimi, tradycyjnymi przysmakami. Przypomina trochę bar mleczny – smacznie i tanio. Cepeliny domowej roboty można tu zjeść nawet za 1,50 euro.

3. Magiczny zawrót głowy, czyli Muzeum Iluzji

W centralnej części Starego Miasta, dla kontrastu ktoś wymyślił, że zrobi Muzeum Iluzji. Otwarto je latem 2016 roku, więc to jeszcze świeża atrakcja na turystycznej mapie Wilna. Wizyta w muzeum to po prostu fajna zabawa i ciekawa pamiątka uwieczniona na zdjęciach wykorzystujących zabawę perspektywą. Można się pośmiać i zrobić psikusa naszym zmysłom. Koszt biletu to 10 euro. Jeśli macie ochotę się powygłupiać to zajrzyjcie do tego miejsca, ale na tle innych atrakcji i muzeów, nie jest to tania rozrywka.

LITWA: WILNO IDEALNE NA WEEKEND

4. Kręte uliczki Starego Miasta

Wileńskie Stare Miasto jest bardzo kameralne. Choć na początku biorąc mapę do ręki, wydaje się całkiem spore, szybko okazuje się, że z jednego końca na drugi, można przejść w kilka minut. Szwendanie się uliczkami pełnymi starych, podniszczonych kamienic, podwórek, kawiarni i knajpek, to coś dla mnie. Zanim pojechałam do Wilna, wydawało mi się, że nie będzie to raczej najpiękniejsza stolica europejska jaką zobaczę. Miło mnie to miasto zaskoczyło, swoim klimatem, architekturą i życzliwymi ludźmi.

W Wilnie znajduje się również sporo zabytkowych kościołów, a ponieważ nie jestem ich fanką nie będę o nich pisać. Tylko niektóre kościoły przykuwają moją uwagę i to ze względu na ciekawą architekturę.

LITWA: WILNO IDEALNE NA WEEKEND MOJE TOP5

KOŚCIÓŁ ŚW. ANNY

5. Ulica Literacka

LITWA: WILNO IDEALNE NA WEEKEND MOJE TOP5

Absolutnie magiczną i najpiękniejszą uliczką Starego Miasta jest ulica Literacka. Na przełomie XIX i XX wieku mieściły się tu liczne księgarnie. Ale to miejsce szczególne, także dlatego, że mieszkał tu Adam Mickiewicz. Magia literatury odbija się na ścianach kamienic. Widnieją na nich tabliczki z wizerunkami pisarzy i fragmentami utworów literackich. Wmurowane w ścianę dzieła artystów tworzą urocze kolaże. Wśród kolorowych obrazków trafiłam na wiersz Ildefonsa Gałczyńskiego, który mieszkał i tworzył w Wilnie od 1934 roku przez dwa lata.

Dziś na ulicy Literackiej wciąż znajdują się kawiarnie, w których można poczytać książki nagromadzone na starych półkach, antykwariaty i jeden fantastyczny sklepik:

LITWA: WILNO IDEALNE NA WEEKEND MOJE TOP5

To ekologiczny sklepik z lokalnymi rarytasami. Można w nim kupić nie tylko owoce, orzechy, soki i konfitury, ale także swojskie sery czy kiełbasę. Jeśli chcecie przywieźć do domu smaki z litewskiego ogródka, to dobre miejsce na kupienie takiej pamiątki.

LITWA: WILNO IDEALNE NA WEEKEND MOJE TOP5

Wilno to miasto, które idealnie nadaje się na weekendowy wypad. Jeśli planujecie kilkudniowy wyjazd, np. majówkę, to warto litewską stolicę połączyć z Łotwą i wizytą w Rydze, o której pisałam Wam kilka dni temu: ŁOTWA: RYGA – MIASTO POSKLEJANE. CZY WARTO TAM JECHAĆ?

02 comments

2 Comments

Wloczykijka

Odpowiedz

Cepeliny pyszne! Ale po jednym mozna nic nie jesc do konca dnia 🙂

marta

Odpowiedz

Mnie też Wilno pozytywnie zaskoczyło ; ) A jedzenie pycha!

Leave a Reply