AMERYKA POŁUDNIOWA, PODRÓŻE,

EKWADOR: ZA CO MOŻNA ZNIENAWIDZIĆ QUITO?

Moje wrażenia podczas pobytu w stolicy Ekwadoru były analogicznie do tamtejszej pogody – zaskakujące, zmienne, często chaotyczne i mętne. Za co można znienawidzić Quito…

…a za co pokochać?

Ekwador był moim przystankiem w drodze na wymarzone wyspy Galapagos. (Archipelag ten należy do terytorium Ekwadoru, jednak traktuję go jako odrębny twór Matki Ziemi). W sumie, w stolicy kraju Quito i w okolicach spędziłam ponad tydzień. Niektóre miejsca i obserwacje budziły we mnie fascynacje, inne rozczarowanie. Postanowiłam podzielić ten tekst na dwie części: za co można znienawidzić Quito oraz za co można je pokochać. Choć zawsze staram się dostrzegać pozytywy w pierwszej kolejności, dla odmiany rozpocznę od minusów. Bez jęczenia chcę Wam krótko opisać doświadczenia otwierające moją ekwadorską przygodę.

Quito stare miasto

Kobieta w tradycyjnym stroju w Ekwadorze

kolonialne Quito

ZA CO MOŻNA ZNIENAWIDZIĆ QUITO?

Życie na… wysokości!

Punkt widzenia zależy oczywiście od punktu siedzenia. Jednak gdy na dzień dobry rzygasz tęczą – w dosłownym tego słowa znaczeniu, trudno wyjść na miasto z uśmiechem przyprawiającym o pękające zajady, rozmawiać z miejscowymi i cieszyć się widokiem zabytków. A wszystko to za sprawą choroby wysokościowej. Quito to stolica położona na wysokości prawie 3000 metrów. Pomimo, że zawsze wydaje mi się, że jestem nie do zdarcia, właśnie w Quito pierwszy raz w życiu dopadła mnie ta choroba. Objawiała się utrzymującymi się przez kilka dni zawrotami głowy, mdłościami, a podczas wspinaczki po ulicach, uciążliwym, płytkim oddechem. Taki dyskomfort nieźle zaburza odbiór wszelkich bodźców, wiec jak możecie się domyślać, powstrzymując się od wymiotów, przeklinałam siebie samą, że zachciało mi się Ekwadoru. 🙂 Zastanawiałam się również, jak radzą sobie z wysokością mieszkańcy. Poza przyzwyczajeniem organizmu, zamiast gumy do żucia, żują liście koki. Próbowałam. Mnie nie pomogło.

Pogodowy Roller Coaster

W Ekwadorze występują tylko dwie pory roku – sucha i deszczowa. Od czerwca do września trwa ta pierwsza, zaś pora deszczowa przypada na okres od października do maja. Ja przyleciałam do Quito z końcem kwietnia. Szybko okazało się, że najbardziej niezbędną częścią garderoby będzie puchowa, przeciwdeszczowa kurtka…. której nie miałam. Pogoda była szalona. W ciągu jednego spaceru po starej części miasta, zmieniała się kilkukrotnie. Od ostrego słońca, które grzało z taką intensywnością, że człowiek miał ochotę się rozebrać do stanika i wysmarować wszystkimi kremami świata, aż po ulewę i drastyczny spadek temperatury do 11. stopni. W połączeniu z chorobą wysokościową możecie sobie wyobrazić, że czułam się i wyglądałam jak zombie. 🙂

(NIE)bezpieczeństwo

Moje sumienie podpowiada mi, że od tego punktu powinnam była zacząć ten tekst. Ale mój mózg wpadł na lepszy pomysł – rozwinę temat bezpieczeństwa w oddzielnym poście. Przeczytałam wiele prasowych publikacji, książek podróżniczych i równie wiele opinii, że jak na standardy (nie)bezpieczeństwa w Ameryce Południowej, to Quito uchodzi za oazę spokoju. Tony Kosowski, w jednej ze swoich relacji z Ekwadoru napisał, że 7. na 10. turystów w Quito zostaje okradzionych. Sam był statystyczną ofiarą. Ja miałam dwie podobne sytuacje (po raz pierwszy odkąd podróżuję, czyli od ponad dziesięciu lat): raz na ulicy podbiegł do mnie facet i wsadził mi ręce w kieszenie parki, ale nic w nich nie znalazł, drugim razem grupka zabrała plecak kolegi. Sześciu policjantów dogoniło złodziei i odzyskało plecak.

Policjantów chodzi po mieście tak dużo, jak hostess z chipsami na pasażu w centrum handlowym. Widząc gołym okiem grupy podejrzanych typków, miałam wrażenie, że liczba policjantów jest porównywalna z potencjalnymi złodziejami. Pewne jest, że podczas przechadzek po Quito należy unikać sztucznego tłumu i nie paradować z aparatami, torebkami, biżuterią. Trzeba mieć oczy dookoła głowy, np. siadając w restauracji pod chmurką, gdzie nagle zbiera się kilku chłopaków, by za drobną opłatą wyczyścić nam buty…albo kieszenie.

bezpieczeństwo w Ekwadorze

Quito codzienne życie

ZA CO MOŻNA POKOCHAĆ QUITO:

Kolonialna perełka – stara część miasta

Jako miłośniczka architektury byłam pod wrażeniem kolonialnej zabudowy i tętniącego życiem labiryntu ulic. Stara część miasta Quito to największe historyczne centrum w Ameryce Południowej, od 1978 widniejące na liście światowego dziedzictwa UNESCO. Co kilka kroków pośród typowych budynków, mijałam kościół albo kapliczkę, dające mi do zrozumienia, że przyjechałam do bardzo katolickiego kraju. Na ulicy widać przechadzających się duchownych, siostry zakonne na zakupach, w sklepach uginają się półki z dewocjonaliami, a każdy przyzwoity Ekwadorczyk ma w domu figurkę Jezusa albo Matki Boskiej.

Jacy są Ekwadorczycy?

bezpieczeństwo w Ekwadorze

Co zobaczyć w starym Quito?

Oczywiście najlepiej wszystko. 🙂 Ale ja wybrałam tylko kilka must see:

Wzgórze EL PANECILLO z gigantyczną figurą Najświętszej Maryi Panny piętrzącej się nad miastem jest obowiązkowym punktem wycieczki. Pominięcie tej atrakcji i nie zobaczenie panoramy miasta rozpościerającej się z wysokości ponad 3000 m n.p.m., to jak wycieczka do Paryża bez spaceru pod wieżę Eiffla. Quito jest pięknie położone i otoczone Andami, co gwarantuje piękne widoki. Jeśli lubicie trekking, możecie wejść na wzgórze El Panecillo schodami (ciągną się ok. kilometra w górę). Muszę przyznać, że na takiej wysokości nie jest to prosta sprawa! Szczególnie, gdy jeszcze drzemie w tobie potwór zwany chorobą wysokościową.

panorama Quito traveLover

Punktem, którego z pewnością nie przeoczycie jest PLAZA GRANDE – główny plac starego miasta, gdzie znajduje się siedziba rządu i rezydencja prezydenta – Palacio de Gobierno, słynna katedra, a także dawny pałac arcybiskupi – Palacio Arzobispal. Plaza Grande to dobre miejsce na chwilę odpoczynku w jednej z restauracji, czy kawiarni. Ogromne wrażenie zrobiła nam mnie rzymskokatolicka BASILICA DEL VOTO NACIONAL  – największa neogotycka bazylika w obu Amerykach. Ogrom kościoła potęguje fakt, że zbudowano go na wzniesieniu, przez co stojąc u jego stóp ma się wrażenie, że jest się tylko mrówką pod okiem Boga.

Warto również poświęcić dzień na to, by odwiedzić NAJWIĘKSZY MARKET W AMERYCE POŁUDNIOWEJ w andyjskim miasteczku OTAVALO leżącym 90 km na północ od Quito. W każdą sobotę z samego rana plac Plaza de Panchos zamienia się w festiwal kolorów. Można tu kupić niepowtarzalne pamiątki: tkaniny, biżuterię, tradycyjne stroje, rzemiosło i wiele innych. Z jednodniowych wycieczek poza stolicę proponuję jeszcze oddalone niespełna 20 km od centrum stolicy MITAD DEL MUNDO – czyli miejsce, gdzie przebiega równik. Na własnej skórze przekonajcie się, czy można iść po równiku z zamkniętymi oczami i zachować równowagę albo co się stanie z jajkiem, gdy położymy je w konkretnym miejscu.

Wulkany zachwytu

Kraj wulkanów – to jedno z pierwszych określeń, jakie przychodzi mi do głowy na myśl o Ekwadorze. Nie istnieje na świecie drugie miejsce z tak dużą ilością wulkanów, na tak małej powierzchni, jak Ekwador. Gdyby spojrzeć na mapę, kręgosłupem tego państwa są właśnie wulkany. Rozglądając się podczas podróży po stolicy i okolicach sama nie wiedziałam, które wierzchołki przedzierające się przez mgłę to Andy, a które to wulkany. Quito to jedyna naświecie stolica, której zagraża czynny wulkan Pichincha. Do ostatniego wybuchu doszło prawie 20 lat temu. Na wulkan organizowane są wycieczki, w kilka godzin można zdobyć jego szczyt. Poniższe zdjęcie zrobiłam w okolicach Otavalo, u stóp przykrytego mgłą, nieaktywnego wulkanu Imbabura, nad jeziorem San Pablo w północnej części kraju.

wulkany w Ekwadorze

Ekwador podróż z plecakiem

wodospady i wulkany w Banos

Jeśli lubicie takie klimaty koniecznie pojedźcie do Banos, na południe Ekwadoru!

Ekwadorczycy

Mimo researchu na temat historii, położenia i atrakcji kraju, nie miałam pojęcia jacy są sami Ekwadorczycy i czego się po nich spodziewać. Najmilszych ludzi spotkałam z dala od tłocznej stolicy. Oczywiście nić porozumienia i sympatia nawiązywała się od razu, gdy tylko próbowałam koślawo wydukać coś po hiszpańsku. Każda podjęta próba spotkała się z aprobatą. Pomijając incydenty kradzieżowe w Quito oraz czujność, miło wspominam kontakt z lokalsami. Byli wobec mnie uprzejmi, pomocni i dużo się uśmiechali. Nie mogłam się napatrzeć na panie w tradycyjnych strojach, w kolorowych chustach i narzutach, w kapeluszach, z warkoczykami. Wyglądały wprost uroczo. 

Moja podróż do Ekwadoru

Ekwador podróż z plecakiem

EKWADOR: ZA CO MOŻNA ZNIENAWIDZIĆ QUITO?

No to jak z tym Quito? Miłość czy nienawiść? Otóż już odpowiadam.

Quito nie zdobyło mojego serca. Było fantastycznym i cennym doświadczeniem, jednak w przeciwieństwie do wysp Galapagos, które pokochałam od pierwszego wejrzenia, nie darzę ekwadorskiej stolicy sentymentem i tęsknotą. Ale nie mogłabym zakończyć tego tekstu mówiąc: „odradzam, nie wybierajcie tego kierunku”. Bo wcale tak nie uważam. Jeśli planujecie podróż do Ekwadoru, wpadnijcie do stolicy, w myśl mojej zasady: każde miejsce jest warte zobaczenia, ponieważ przynosi nowe doświadczenia. I właśnie ta zasada zawsze się obroni.

Ekwador podróż z plecakiem

 

Więcej moich tekstów o ekwadorskim archipelagu i Ameryce Południowej znajdziecie poniżej:

GALAPAGOS NA WŁASNĄ RĘKE

7 FAKTÓW O GALAPAGOS, KTÓRE WAS ZASKOCZĄ

5 POWODÓW, DLA KTÓRYCH WARTO POLECIEĆ NA GALAPAGOS

BRAZYLIA W MIESIĄC Z PLECAKIEM

ARGENTYNA I BRAZYLIA – CUD ŚWIATA WODOSPADY IGUAZU

 

 

 

Enjoy! 🙂

 

 

Trending Posts

0no comment